Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Stal pokazuje moc

Stal pokazuje moc

Żużel | 27 kwietnia 2015 12:06 | Hubert Błaszczyk
Dawid Lampart (kask biały) jeszcze niedawno jeździł w pierwszej lidze.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Dawid Lampart (kask biały) jeszcze niedawno jeździł w pierwszej lidze.

Pewnym zwycięstwem PGE Stali Rzeszów 52:37 zakończył się mecz 3. kolejki PGE Ekstraligi, w którym Żurawie podejmowały Betard Spartę Wrocław. Skazywani przez ekspertów na spadek gospodarze prowadzili od pierwszego wyścigu do końca spotkania. Życiowy występ zanotował Dawid Lampart (13+2), który w niedzielę nie znalazł pogromcy.

 

Rzeszowianie od początku meczu imponowali świetnymi startami. Po piątym wyścigu prowadzili już 21:9. Taką przewagę udało się wypracować, dzięki znakomitej współpracy Dawida Lamparta i Grega Hancocka, którzy dwukrotnie do mety przywieźli podwójne zwycięstwa.

 

Losy spotkania zaczęły odwracać się w kolejnych wyścigach. W szóstej gonitwie wrocławianie wygrali 4:2, a w dwóch kolejnych biegach podwójne zwycięstwa przywozili do mety Maciej Janowski z Maksymem Drabikiem i Janowski (jechał jako rezerwa taktyczna) z Taiem Woffindenem. Przewaga rzeszowian zmalała do dwóch punktów

.

Momentem zwrotnym był upadek w wyścigu dziesiątym Macieja Janowskiego. Po tym wydarzeniu wrocławianie zaczęli uskarżać się na nawierzchnię rzeszowskiego toru. Po blisko piętnastominutowej przerwie zawody zostały wznowione. Na torze dominowali rzeszowianie, którzy już po trzynastym wyścigu zapewnili sobie zwycięstwo.

 

- Uważam, że ten tor był przegięciem. Przegraliśmy, bo przewrócił się Maciej. Ta sytuacja podcięła nam skrzydła. Mamy dwóch zawodników, którzy odnieśli dzisiaj kontuzje. Jeden po upadku, drugi bez kontaktu. Nie chcieliśmy ryzykować kolejnych kontuzji i po prostu odjechaliśmy te zawody do końca – mówił po meczu trener przyjezdnych, Piotr Baron.

 

Takie stawianie sprawy przez Barona jest przesadą. Tor nie był idealny, ale pozwalał na bezpieczną jazdę i walkę na dystansie. Problemem Betardu Sparty była słaba postawa Vaclava Milika i Michaela Jepsena Jensena. Ten pierwszy po dwóch bezbarwnych wyścigach, zagapił się w biegu jedenastym, kiedy przy krawężniku wpuścił Mirosława Jabłońskiego i z wyniku 3:3, zrobiło się 5:1 dla rzeszowian. Duńczyk z kolei w ogóle nie nawiązywał walki z rywalami. Jedynym rywalem, którego pokonał był w szóstym wyścigu Artur Czaja. Po spotkaniu okazało się, że Jepsen Jensen w Rzeszowie doznał kontuzji. - Michael Jepsen Jensen ma naderwane więzadło i nie mógł jeździć na swoim poziomie – powiedział po spotkaniu kapitan gości, Tomasz Jędrzejak.

 

PGE Stal Rzeszów – 52
9. Kenni Larsen (3,1,3,3,0) – 10
10. Mirosław Jabłoński (1,0,1,2*) - 4+1
11. Dawid Lampart (2*,2*,3,3,3) – 13+2
12. Greg Hancock (3,3,D,2*,3) – 11+1
13. Peter Kildemand (1*,2,1,3,0) – 7+1
14. Artur Czaja (1,0,1) – 2
15. Krystian Rempała (3,2,0) – 5

 

Betard Sparta Wrocław – 37
1. Tai Woffinden (2,1,3,2,1*,2) – 11+1
2. Vaclav Milik (D,0,-,1) – 1
3. Tomasz Jędrzejak (1,3,2,0,2) – 8
4. Michael Jepsen Jensen (0,1,0,0) – 1
5. Maciej Janowski (3,2*,2*,U/W,1,1*) - 9+3
6. Maksym Drabik (2,3,0) – 5
7. Adrian Gała (0,0,2) – 2

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

 


 


Zobacz również
Lament wrocławski
27-kwi-2015


Kategoria: Żużel
Komentarze (0)