Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Harris i Batchelor mogą zdążyć do Ostrowa

Harris i Batchelor mogą zdążyć do Ostrowa

Żużel | 07 maja 2015 09:07 | Hubert Błaszczyk
Chris Harris (kask żółty) może zdążyć na mecz z Ostrovią.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Chris Harris (kask żółty) może zdążyć na mecz z Ostrovią.

Krzysztof Mrozek wydawał się odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Zburzył ten pogląd swoją wypowiedzią dla portalu SportoweFakty.pl. Prezes ŻKS ROW-u Rybnik zarzuca klubowi z Ostrowa Wielkopolskiego, że ten gra nie fair, bo nie ma zamiaru przełożyć spotkania obu drużyn.

 

Pierwsza kolejka Nice Polskiej Ligi Żużlowej miała odbyć się 6 kwietnia. Wówczas na jej rozegranie nie pozwoliła pogoda, która bardziej przypominała zimową niż wiosenną aurę. Główna Komisja Sportu Żużlowego przełożyła pierwszoligowe mecze na 17 maja. Tu pojawił się problem. Dzień wcześniej rozgrywane jest Grand Prix w Tampere, gdzie udział biorą dwaj zawodnicy rybnickiego klubu – Troy Batchelor i Chris Harris. Prezes Mrozek twierdzi, że obaj nie są w stanie zdążyć na mecz w Ostrowie Wielkopolskim.


Wyszukanie odpowiednich połączeń lotniczych dla Harrisa i Batchelora zajęło nam 10 minut. Podróż nie należy do najłatwiejszych, bo zawodnicy w Kopenhadze mieliby tylko 45 minut na przesiadkę, ale przy odpowiedniej organizacji i braku opóźnień taka eskapada powinna zakończyć się powodzeniem. Brytyjczyk i Australijczyk lądowaliby we Wrocławiu o 11:10. Na Stadionie Miejskim w Ostrowie Wielkopolskim zameldowaliby się jeszcze przed 13. Ktoś wysnuje pewnie argument, że cena jest wysoka. Tak, ale można było o takiej podróży pomyśleć zdecydowanie wcześniej. Wówczas koszty byłyby znacznie niższe.


Pozostaje jeszcze kwestia transportu sprzętu, na którą zwraca uwagę prezes Mrozek. Wysłanie kilka dni wcześniej vana z Wielkiej Brytanii do Polski dla najlepszych zawodników świata nie powinno być problem. Tyle, że Harris z Batchelorem zawodnikami Grand Prix są tylko z nazwy. Organizacyjnie i sportowo tam nie pasują. Wystarczy wspomnieć, że Australijczyk przed rokiem pożyczał silniki od innego rybnickiego żużlowca, Dakoty Northa.

 

 

Prezes Mrozek swoje żale adresuje w złe miejsce. To nie ŻKS Ostrovia i prezes Wodniczak są winni przełożenia kolejki na 17 maja. To nie im powinno zależeć na przełożeniu spotkania. W przypadku porażki w innym terminie wina za nią spadłaby na włodarzy ostrowskiego klubu. To jest zawodowy sport, tu nie ma miejsca na płaszczenie się przed rywalem. Czy ktoś widział, żeby Legia Warszawa chciała przełożyć finał Pucharu Polski, bo w ataku nie mógł zagrać Orlando Sa?


Inna sprawą jest fakt, że brak Batchelora i Harrisa wcale nie musi zaszkodzić rybniczanom. Brytyjczyk fatalnie pojechał w Bydgoszczy, a Australijczyk po kontuzji nie zachwyca. Obu z powodzeniem może zastąpić ktoś z trójki Fricke, Czałow, Szombierski.


Ostrovia po ubiegłorocznym incydencie w finale 2. Polskiej Ligi Żużlowej nie ma najlepszej prasy. Zachowanie prezesa Mrozka można odbierać jako chęć wywarcia presji. Tym bardziej, że grozi on wysłaniem do Ostrowa Wielkopolskiego rezerwowego składu. Takim posunięciem najbardziej zaszkodzi swojemu klubowi. Wówczas sprawa punktu bonusowego będzie rozstrzygnięta, a to właśnie one mogą rozstrzygnąć o końcowym kształcie tabeli.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)