Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Król jest nagi

Król jest nagi

Żużel | 18 maja 2015 17:58 | Mateusz Dziopa
Czy Stal Gorzów powróci do walki o tytuł drużynowego mistrza Polski?
fot. Flickr
Czy Stal Gorzów powróci do walki o tytuł drużynowego mistrza Polski?

Kilka miesięcy temu świętowali zdobycie tytułu najlepszej żużlowej drużyny w Polsce, dziś są na dnie tabeli Ekstraligi i jako jedyni nie zdobyli jeszcze jakiegokolwiek punktu. Gorzowską Stal, bo niej mowa, nie ratuje już stwierdzenie, jakiego zawodnicy tej drużyny mogli używać przez pierwsze dwie kolejki rozgrywek, które mówi, że mecze wyjazdowe zawsze są trudne, bo gospodarze są lepiej dopasowani do toru. Od porażki u siebie z Unią Leszno można było stwierdzić, że coś złego dzieje się z aktualnym mistrzem Polski, a niedzielny mecz przeciwko KS Toruń, również przegrany, tylko potwierdził tę tezę.


Pojawia się pytanie kto jest temu winien. Trudno jest wskazać palcem na jedną osobę, która jest odpowiedzialna. Kozłami ofiarnymi, jeśli chodzi o zawodników, w tej sytuacji są Kasprzak i Zagar, czyli zawodnicy kluczowi dla drużyny z Gorzowa. Zostali oni odsunięci od składu na prestiżowy mecz przeciwko Zielonej Górze, a wydaje mi się, że w tym przypadku nie tylko oni ponoszą odpowiedzialność za wynik zespołu. Mało tego, można nawet powiedzieć, że zarówno Zagar i Kasprzak nie mają sobie nic do zarzucenia jeżeli chodzi o mecze wyjazdowe. Nie pokazali się przecież ze złej strony w Grudziądzu, gdzie Kasprzak zdobył 12 punktów, a Zagar 8, nie skompromitowali się także w Tarnowie – Kasprzak wywalczył 9, a Zagar 10 oczek. Problem pojawił się po tych dwóch meczach, gdy Stal miała jechać z Unią Leszno w Gorzowie. Nie wiem czy odczuwali jakąś presję, czy zauważyli, że tylko oni, w trójce z Bartoszem Zmarzlikiem, starają się ratować honor drużyny i po prostu ten ciężar odpowiedzialności ich pokonał (co swoją drogą raczej się nie zdarza u zawodników z tak wielkimi umiejętnościami), ale faktem jest, że w przeciągu ostatnich dwóch kolejek zaczęli oni jeździć jakby dopiero stawiali pierwsze kroki w profesjonalnym świecie żużla.


W pewnej części rozgrzeszam też Nielsa Kristiana Iversena i, rzecz jasna Bartosza Zmarzlika. Duńczyk sezon w lidze rozpoczął fatalnie (po 3 punkty w Tarnowie i Grudziądzu), ale na mecze przed własną publicznością zmobilizował się i już w spotkaniach przeciwko drużynom z Leszna i Torunia wypadł dobrze, zdobywając odpowiednio 9 i 10 oczek, natomiast junior Stali chyba jako jedyny nie zawiódł w żadnym z 4 spotkań, w których regularnie zdobywał co najmniej 8 punktów.


Po najsłabsze ogniwa trzeba sięgnąć głębiej. Druga linia, czyli ta część zespołu, która według mnie ma zdobywać minimum 6 punktów na mecz, zawodzi w moim odczuciu najbardziej. Linus Sundstroem, Tomasz Gapiński i Piotr Świderski w tym sezonie przywieźli łącznie zaledwie 19 punktów! Dla porównania moja granica minimum, o której wspomniałem wyżej wynosi w sumie 48 oczek! Jak więc łatwo zauważyć, druga linia drużyny Stali nie wykonuje swojego zadania w minimum 50%! Trudno mi wytłumaczyć tak słabą postawę tych zawodników, bo przecież umiejętności nie można im odmówić. Jakiegokolwiek wytłumaczenia nie przyjmiemy, zawsze wina będzie leżeć po ich stronie.


W tym wszystkim trochę szkoda mi też zwolnionego trenera Palucha, który zdobył przecież ze Stalą tytuł mistrza Polski, a teraz pozbyto się go bez żalu. Nie wydaje mi się, by to on był tutaj głównym winnym, no przecież po pierwszych dwóch sparingach, kto mógł się spodziewać, że wyżej wymieniona trójka będzie prezentowała się tak słabo?


Król jest nagi i wątpię, by coś nagle odmieniło się podczas spotkania z Zieloną Górą. Zarząd Stali musi wybrać dobrego szkoleniowca, który dzięki temu kręgosłupowi, który jeszcze potrafi pokazać się z dobrej strony, odbuduje zespół tak, by mógł powrócić do walki o podium w tegorocznych rozgrywkach.


MATEUSZ DZIOPA
TWITTER - @Mateusz_Dziopa

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)