Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Brytyjski król Pragi – Tai Woffinden

Brytyjski król Pragi – Tai Woffinden

Żużel | 23 maja 2015 23:04 | Hubert Błaszczyk
Maciej Janowski w Pradze uległ tylko Taiowi Woffindenowi.
fot. Wojciech Tarchalski / Superstar.com.pl
Maciej Janowski w Pradze uległ tylko Taiowi Woffindenowi.

Uff. Grand Prix wróciło. I to w najmniej spodziewanym momencie. Do Pragi na Grand Prix czy Drużynowy Puchar Świata jeździłem rokrocznie. Nie ze względu na walkę, ale świetny klimat. Tym razem na trybunach nie było tylu fanów co przed rokiem, kiedy co chwilę któryś z naszych rodaków zaczepiał mnie z zapytaniem o bilet. Działo się jednak na torze. A walka i nowe gwiazdy to dwa czynniki, których cykl Grand Prix potrzebuje, żeby przetrwać. Na razie pacjenta udało się uratować, ale… już na początku lipca turniej w Cardiff.


Pobudka Magica


Narzekania na jednodniowe tory zostawmy sobie na lipiec. W Pradze było godne ściganie. Świetnie jeździli nasi – Maciej Janowski i Jarosław Hampel. Postawa Magica to ogromna niespodzianka. Były IMŚJ w Warszawie i Tampere przywoził zera i wyglądał na kompletnie zagubionego. Na praskiej Markecie przypomniał sobie najlepsze wyścigi z Drużynowego Pucharu Świata w 2013 roku i w rundzie zasadniczej był niedościgniony! To dopiero dwudziesty przypadek w dwudziestoletniej historii cyklu, kiedy zawodnik kończył turniej zasadniczy z kompletem trójek.


Magic nie poprzestał na półfinale. W nim przegrał start z Nickim Pedersenem, ale przytomnie zachował się na pierwszym łuku i wyszedł przed Mateja Zagara. Słoweniec na dystansie był bardzo szybki. Ścigał Polaka do samej mety, ale nie dał rady. Janowski wszedł do finału i wcale nie zamierzał być w nim statystą.


Obok zawodnika Betardu Sparty Wrocław w wyścigu dnia zameldowali się Nicki Pedersen, Tai Woffinden i Jarosław Hampel. Najmłodszy w tym gronie Janowski startował z trzeciego pola. W pierwszej odsłonie próbował wstrzelić się w moment startowy. Zauważył to sędzia Craig Ackroyd i nakazał powtórne rozegranie wyścigu. W drugiej odsłonie od startu do mety prowadził Woffinden, który jest niekwestionowanym królem Pragi. W stolicy Czech wygrał po raz trzeci z rzędu! Ciekawa była walka między Polakami. Jarosław Hampel na dystansie ograł Janowskiego i ostatecznie stanął na drugim stopniu podium. Ostatni linię mety minął Pedersen, który mógł poważnie narozrabiać w pierwszym łuku. Duńczyk nie opanował motocykla i uderzył w Macieja Janowskiego. Na szczęście nie doszło do poważnego karambolu. Pedersen tym szaleńczym atakiem stracił jednak szanse na miejsce na podium.


Czapki z głów przed Iversenem


Ciekawie było nie tylko w kluczowej fazie zawodów. Ogromną determinacją w dziewiętnastym wyścigu wykazał się Niels Kristian Iversen. Duńczyk przed jego startem miał zaledwie cztery punkty i żeby marzyć o wejściu do półfinałów musiał wygrać. Ze startu nie wyszedł jednak najlepiej. Na dystansie rozpoczął pogoń. Najpierw uporał się z Kasprzakiem i Jepsenem Jensenem, później zabrał się za Grega Hancocka. Próbował ataków po zewnętrznej, przycięć – był piekielnie szybki. Iversen w końcu dopiął swego. I był to jeden z tych wyścigów, po których wstaje się z miejsc, rozpoczynając „standing ovation” dla zwycięzcy. PUK przywrócił wiarę w Grand Prix.


Dołek Kasprzaka


Nie może odnaleźć się w tym sezonie Krzysztof Kasprzak. Wydawało się, że po trzech trójkach w Tampere, wicemistrz świata wreszcie przypomniał sobie poprzedni sezon. Turniej w Pradze potwierdził jednak obawy gorzowskich kibiców. Kasprzak jest po prostu wolny. Sama postawa zawodnika nie jest tragiczna, ale gdy nie ma mocy w silnikach, to i błędów więcej. KK niepotrzebnie przed startem sezonu nałożył na siebie presję. Chce być mistrzem świata. Jasne, każdy chce. Ale złożenie publicznie takiej deklaracji przekłada się na większą nerwowość. Przerabiał to przed rokiem Jarosław Hampel. Nie chcę być złym prorokiem i mam nadzieję, że Kasprzak nie będzie wychodził z dołka tak długo. Obyśmy w Cardiff zobaczyli starego-dobrego Krzysztofa.


Woffinden na komfortowym prowadzeniu


W klasyfikacji przejściowej po trzech turniejach na komfortowym prowadzeniu jest Tai Woffinden. Sześć punktów przewagi nad Pedersenem i dziewięć nad Hampelem to na tym etapie spora zaliczka. Po świetnym turnieju w Pradze na siódmą pozycję przesunął się Maciej Janowski. Magic w stolicy Czech wywalczył 18 punktów.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: twtwitter.com/hubertblaszczyk
 

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)