Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Janowski: Zrobimy wszystko, aby te młode wilki na sam koniec zawyły jak najgłośniej!

Janowski: Zrobimy wszystko, aby te młode wilki na sam koniec zawyły jak najgłośniej!

Żużel | 05 czerwca 2015 13:06 | Maciej Baraniak
Maciej Janowski będzie walczył w DPŚ w narodowych barwach.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Maciej Janowski będzie walczył w DPŚ w narodowych barwach.

Rozmowa z Maciejem Janowskim zawodnikiem Betardu Sparty Wrocław.

 

- Przyzna Pan, że zawody z Unią Leszno, pomijając sam wynik, który okazał się korzystny dla was, były pełne dramaturgii.

 

- Tak , na pewno ta kraksa w biegu czwartym troszeczkę ustawiła ten mecz. Wypadł wtedy Piotr Pawlicki, który jest jednym z liderów tej drużyny, a zarazem juniorem, którego można wykorzystywać w różny sposób. Czy poprzez rezerwy, czy różne zmiany. Na pewno to bardzo osłabiło Unię Leszno.

 

- Ten wyścig czwarty, o którym Pan wspomniał, wyglądał naprawdę dramatycznie z perspektywy trybun, parkingu. Na torze w sumie wywróciło się aż trzech zawodników, jednym z nich był również Pan, kiedy położył motocykl. Czy faktycznie nie było już żadnej szansy, żeby ich wyminąć?

 

- Nie było żadnej opcji, to wszystko działo się tuż pod moimi kołami, nie mogłem ich już ominąć. Starałem się jak najszybciej położyć motocykl, to działo się bardzo szybko i tak jak mówię, za blisko wszyscy byliśmy siebie.

 

- Czy warunki torowe różniły się od tych dotychczasowych, we wcześniejszych meczach na Stadionie Olimpijskim, gdzie przeważała jazda gęsiego. Wówczas zazwyczaj decydował start i rozegranie pierwszego łuku. A dziś zgromadzeni kibice naprawdę mogli być świadkami interesujących wyścigów, bo na trybunach dało się słyszeć, że wreszcie jest trochę prawdziwego żużla.

 

- Tak, było w tym spotkaniu naprawdę trochę lepiej. Przyjechała mocna drużyna, więc każdy walczył o każdy kawałek toru. To mogło podobać się kibicom, bo ja sam nawet oglądając te zawody z parkingu, bardzo dobrze przy tym się bawiłem.

 

- Czy menedżer Piotr Baron trochę tonował w was emocje, bo powiedzmy sobie szczerze, że to sport, ale przede wszystkim liczy się wasze bezpieczeństwo i zdrowie, które jest priorytetem.

 

- Tak, oczywiście, wydaje mi się, że trener nikomu nie musi tego powtarzać. Ja jestem takim zawodnikiem, że jeżeli nie czuję się pewnie i coś mi sprawia jakieś kłopoty, to wtedy nie jadę ,,na wariata’’. Nie próbuję wówczas wściskać się w każdą koleinę i wydaje mi się, że tutaj większość zawodników tak działa. Na pewno do końca meczu byliśmy skoncentrowani i uważaliśmy, może nie na siebie, ale żeby zbierać te punkty i jechać jak najlepiej.

 

- Czy doświadczenie zdobywane przez Pana na trudnych torach w Anglii (M.Janowski jeździ także w Poole Pirates w brytyjskiej Elite League- dop.aut.), ma przełożenie na jazdę w Polsce? Czy to zupełnie inna bajka i nie ma co porównywać tych dwóch lig?

 

- Na pewno ma to ogromne przełożenie. Jeździmy tam bardzo dużo, na różnych torach oraz nawierzchniach. To obycie z motocyklem, różnych sytuacjach, w których się znajdujemy, na pewno nie przeszkadza a wręcz powiedziałbym, że pomaga. Zdecydowanie.

 

- Zakładam, że w półfinale DPŚ w Gnieźnie poradzicie sobie i awansujecie do finału tych rozgrywek. Czy w Vojens będziemy świadkami ,, młodych, głodnych wilków’’ Marka Cieślaka, żądnych sukcesu, którzy stawią opór silnym Duńczykom, jeżdżącym u siebie? Sądzi Pan, że może to być dla nich swego rodzaju handicapem?


- Na pewno to może być dla nich swego rodzaju handicapem, ale my nie będziemy o tym aż tak myśleć. Zrobimy wszystko, aby te ,,młode wilki’’ na sam koniec zawyły jak najgłośniej!

 

Rozmawiał:
MACIEJ BARANIAK

 

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)