Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Pech Polaków. Kontuzja Hampela i defekt Zmarzlika odebrały szanse na zwycięstwo…

Pech Polaków. Kontuzja Hampela i defekt Zmarzlika odebrały szanse na zwycięstwo…

Żużel | 06 czerwca 2015 23:25 | Hubert Błaszczyk
Trzymamy kciuki za powrót do zdrowia Jarosława Hampela (kask czerwony).
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Trzymamy kciuki za powrót do zdrowia Jarosława Hampela (kask czerwony).

Reprezentacja Polski była murowanym faworytem do bezpośredniego awansu do finału Drużynowego Pucharu Świata z półfinału w Gnieźnie. Bukmacherzy za każdą złotówkę postawioną na zespół Marka Cieślaka płacili… 7 groszy. Wystarczyła fatalna kontuzja Jarosława Hampela i defekt na prowadzeniu Bartosza Zmarzlika, żeby Szwedzi wygrali turniej w Gnieźnie.


Koniec sezonu dla Hampela?


Zawody ustawił fatalny karambol w czwartym wyścigu. Prowadzący Linus Sundstroem przycisnął do bandy przemykającego obok niego Witalija Biełousowa. Rosjanin stracił panowanie nad motocyklem i upadł na tor. Jarosław Hampel popisał się dużym kunsztem – ominął Biełousowa, ale niestety doznał dużego przyspieszenia przed wpadnięciem w bandę. Lider reprezentacji Polski złamał udo. Żużlowcy po takich kontuzjach bardzo długo wracają do zdrowia, dlatego sezon dla Hampela prawdopodobnie się skończył. Małemu należy życzyć dużo siły i szybkiego powrotu do zdrowia.



Bliscy perfekcji


Wobec kontuzji Hampela, pozostali nasi reprezentanci musieli pojechać perfekcyjne zawody. Za zawodnika Falubazu Zielona Góra nie mógł jechać rezerwowy. Taki jest regulamin Drużynowego Pucharu Świata. Nie mnie oceniać czy jest on dobry, czy też zły. W przeszłości można było zastąpić zawodnika w przypadku kontuzji lub niedyspozycji. Wówczas jednak zdarzały się dziwne przypadki „gryp żołądkowych” podczas zawodów i innych dość mocno podejrzanych zagrań.


Polacy byli bliscy perfekcji przez większość turnieju, tocząc wyrównany bój ze Szwedami. Szanse na zwycięstwo odebrał Polakom pech w czternastym wyścigu. Defekt na prowadzeniu zanotował Bartosz Zmarzlik. Wówczas niemal jasne stało się, że zawodnicy Marka Cieślaka nie będą w stanie pokonać Skandynawów. Gdyby nie defekt Zmarzlika, Polacy na koniec zawodów mieliby 39 punktów – tyle samo co Szwedzi. Zmarzlik wiózł bowiem za plecami Linusa Sundstroema. Wówczas doszłoby do wyścigu dodatkowego.


Ackroyd pobłażliwy dla Szwedów


Polacy mogli przeskoczyć Szwedów nawet z tak prześladujących ich pechem. Pobłażliwy dla zawodników Trzech Koron był jednak Craig Ackroyd. Brytyjski arbiter powinien wykluczyć z pierwszego wyścigu Antonio Lindbacka. Toninho upadł na pierwszym łuku nieatakowany w wyniku oczywistego błędu jeździeckiego. Ackroyd postanowił dać mu kolejną szansę.


Błędną decyzję arbiter sobotnich zawodów podjął także w ocenie incydentu pomiędzy Biełousowem a Sundstroemem w czwartym wyścigu. Szwed ewidentnie dociskał do bandy Rosjanina. Biełousow nie miał miejsca, żeby przejechać obok zawodnika MONEYmakesMONEY Stali Gorzów. Ackroyd tego jednak nie zauważył i z powtórki wykluczył… Biełousowa.


W wyniku błędnych decyzji arbitra Szwedzi zyskali pięć punktów. W powtórce pierwszego wyścigu Lindback przywiózł do mety dwa punkty. Drugą szansę wykorzystał też Sundstroem, wygrywając bieg czwarty.


Nie załamujemy rąk


Przegrany półfinał w takich okolicznościach to nie koniec świata. Janowskiego, Pawlickiego i Zmarzlika trzeba pochwalić za charakter i walkę do końca. W czwartkowym barażu w Vojens wesprze ich nie mniej waleczny Krzysztof Buczkowski. Młoda i zmotywowana polska reprezentacja nie stoi na straconej pozycji w zawodach barażowych, w których oprócz Polaków pojadą Rosjanie i dwie ekipy z poniedziałkowego półfinału w King’s Lynn. Dużo zależeć będzie od składu Sbornej. Jeśli Andriejowi Sawinowi uda się namówić do startu Emila Sajfutdinowa i Grigorija Łagutę o awans może być piekielnie trudno.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk
 

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)