Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Kangury wskakują do finału, Anglicy z Amerykanami pojadą w barażu

Kangury wskakują do finału, Anglicy z Amerykanami pojadą w barażu

Żużel | 09 czerwca 2015 20:01 | Maciej Baraniak
Chris Holder z kolegami pokazywał duży kunszt jeździecki.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Chris Holder z kolegami pokazywał duży kunszt jeździecki.

Atut własnego toru nie ułatwił Brytyjczykom bezpośredniego awansu do finału DPŚ, który zostanie rozegrany w sobotę, w duńskim Vojens. O ostatnie wolne miejsce, w decydującym starciu pojadą Amerykanie, Rosjanie, Anglicy i Polacy. Tam na zwycięzcę czekają już Duńczycy, Szwedzi oraz Australijczycy. Ci ostatni triumfowali w drugim półfinale DPŚ, rozegranym w King’s Lynn.

 

Trzeba przyznać, że żużlowcy z Antypodów zaprezentowali się na Norfolk Arenie z bardzo dobrej strony. Tworzyli naprawdę równy, solidny monolit, który tak naprawdę nie miał wczoraj żadnego słabego ogniwa. O ile postawę i pewne punkty Chrisa Holdera, Jasona Doyle’a, Troy’a Batchelora można było przed zawodami brać w ciemno, to pytaniem pozostawała jazda nieznanemu polskim kibicom – Nicka Morrisa. 21- latek, jeżdżący w tym sezonie w Swindon Robins, był odkryciem tego wieczoru. Wygrał dwukrotnie, a aż trzykrotnie przyjeżdżał na drugiej pozycji. Pokonanie samego indywidualnego mistrza świata w wyścigu IX tych zawodów, niech będzie najlepszą laurką i potwierdzeniem jego umiejętności. Czyżby Australia z nim w składzie, miała okazać się czarnym koniem sobotnich zawodów? Za jego plecami przyjechał także niedawny mistrz świata z 2013 roku – Tai Woffinden! I być może były to decydujące punkty, których zabrakło Anglikom do bezpośredniego finału.

 

Jeżeli chodzi o wczorajszych gospodarzy, wspomniany Tajski poza tą jedyną wpadką zrobił swoje, do Chrisa Harrisa też nie można mieć pretensji. A Danielowi Kingowi z Polonii Piła nie brakuje ambicji, bo starał się jak mógł przywożąc dwucyfrówkę. Najmłodszy w tej ekipie był zaledwie 17-letni Robert Lambert, który jeździł u siebie, na swoim torze, bowiem na co dzień przywdziewa barwy właśnie drużyny z King’s Lynn Stars. Szkoda, że raz puściły mu nerwy, kiedy wjechał w taśmę, ale pokonanie G. Hancocka ma swoją kolosalną wymowę! Ale popatrzmy na różnicę lat jego i Amerykanina: 17 a 45, zatem idzie młodość!

 

Czasy G.Hancocka wraz z B.Hamillem, S.Ermolenko to już przeszłość i amerykańskim kibicom jeszcze trochę przyjdzie poczekać na ich następców. Bowiem Gino Manzares, Ryan Fisher i Max Ruml, który przyleciał na te zawody z dalekiej Kalifornii, jeszcze sporo muszą nauczyć się w twardym speedway’u. Tu nikt nie odpuszcza, nie ma zmiłuj się.

 

Sporym rozczarowanie, to postawa reprezentacji Łotwy. Stanowią ją zawodnicy, na co dzień jeżdżący w liderującym w Nice PLŻ, Lokomotivie Daugavpils. Jednak jeśli czterech zawodników w sumie, we wczorajszym turnieju przywozi tylko 9 punktów, stosując także ,, Jokera’’, to jest to spora kompromitacja.

 

Zbliżający się czwartkowy baraż o finał zapowiada się szalenie emocjonująco. Tylko pierwsze miejsce będzie przepustką do upragnionego finału. Powrót do ekipy Sbornej potwierdził już… Grisza Łaguta!

 

Wyniki:

1. Australia – 47 pkt.
2. Wielka Brytania – 43 pkt.
3. USA – 22 pkt.
4. Łotwa – 9 pkt.

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)