Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Polacy wjeżdżają do finału. Nie obyło się bez kontrowersji

Polacy wjeżdżają do finału. Nie obyło się bez kontrowersji

Żużel | 11 czerwca 2015 21:48 | Hubert Błaszczyk
Maciej Janowski doskonale spisał się jako lider polskiej reprezentacji.
fot. Wojciech Tarchalski / Superstar.com.pl
Maciej Janowski doskonale spisał się jako lider polskiej reprezentacji.

Reprezentacja Polski z dorobkiem 48 punktów wygrała czwartkowy baraż Drużynowego Pucharu Świata w Vojens. Naszym reprezentantom do końca po piętach deptali Brytyjczycy, którzy mieli w swoich szeregach bezbłędnego Taia Woffindena. Zupełnie nie liczyli się Rosjanie, zmuszeni do jazdy w trójkę.


Nieodpowiedzialni Łagutowie


Bracia Łagutowie przyzwyczaili do tego, że raz na jakiś czas lubią wywinąć jakiś numer. Nie inaczej było z turniejem w Vojens. Dzień przed turniejem pełna mobilizacja. Swój udział w barażowych zawodach potwierdził bowiem Grigorij Łaguta. 24 godziny później sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Do Danii nie przyjechał ani Artiom Łaguta, ani jego starszy brat. Pierwszy przysłał zwolnienie lekarskie, drugi utknął w zepsutym busie pod Wilnem. To oficjalna wersja. Jak było naprawdę? Pewnie się nie dowiemy.


Brytyjczykom pomógł sędzia


Jadący w trójkę Rosjanie już na starcie byli skazani na niepowodzenie. Na najpoważniejszego kandydata do walki o finał wyrośli Brytyjczycy. Świetnie w ich barwach prezentował się Tai Woffinden. Lider klasyfikacji przejściowej cyklu Grand Prix w całych zawodach wywalczył 21 punktów. Nie miał jednak wsparcia w kolegach.


Groźnie zrobiło się po 15. wyścigu, kiedy Brytyjczycy po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Było to możliwe, dzięki świetnej jeździe Woffindena i jokerowi, którego w pełni wykorzystał w dwunastej gonitwie Tajski. Po raz kolejny nie obyło się bez kontrowersji. W tej samym biegu sędzia wykluczył Przemysława Pawlickiego już po jego zakończeniu. Polak bardzo ostro zaatakował Andrieja Kudriaszowa. Ten zdołał utrzymać się na motocyklu. Była to jazda na pograniczu faulu, ale w takich zawodach trudno liczyć na odpuszczanie rywalom. W ten sposób Polakom odebrano dwa punkty.


Wielka polska husaria


Pierwotnie wydawało się, że ta sytuacja podcięła naszym zawodnikom skrzydła. W 16. wyścigu wygrał Janowski, a ostatni przyjechał King. Brytyjczyk na dystansie popełnił masę błędów. Wyprzedził go nawet Gino Manzares, który do tego czasu nie pokonał żadnego rywala.


Przed ostatnią serią Polacy mieli dwa punkty przewagi. Takiego kapitału nie zmarnowali. Świetnie w wyścigach nominowanych pojechali wszyscy nasi reprezentanci. Trzy oczka do mety przywozili Janowski, Buczkowski i Pawlicki. Plecy Taia Woffindena musiał oglądać Bartosz Zmarzlik, ale to w Vojens nie było powodem do wstydu. Anglik był w kosmicznej formie. Ciekawe czy utrzyma ją do kolejnego Grand Prix, które odbędzie się w Cardiff.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

 

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)