Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Żużlowy ring wolny. Czas ukrócić bandytów!

Żużlowy ring wolny. Czas ukrócić bandytów!

Żużel | 17 czerwca 2015 18:10 | Hubert Błaszczyk
W ostatnim czasie mamy zbyt wiele groźnych upadków.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
W ostatnim czasie mamy zbyt wiele groźnych upadków.

15 wyścig meczu szwedzkiej Elitserien pomiędzy Piraterną Motala a Dackarną Malilla. Wynik rozstrzygnięty – niby nic poważnego nie powinno się wydarzyć. Na drugim okrążeniu Nicki Pedersen przyciska do bandy Grega Hancocka, ten puszcza motocykl. Na torze tworzy się bardzo niebezpieczna sytuacja. Amerykanin momentalnie biegnie w kierunku zjeżdżającego do parku maszyn Duńczyka i rzuca się na niego niczym zawodnik rugby. Akcja sezonu – piszą internauci w komentarzach. Takich zdarzeń na światowych torach jest niestety coraz więcej. Czas ukrócić żużlowych bandytów i powstrzymać falę osobistego wymierzania sprawiedliwości.


Ten typ tak ma


Pedersen wielokrotnie był uczestnikiem różnego rodzaju skandali. Przyjaciół w środowisku żużlowym ma niewielu. Głównie przez niebezpieczną jazdę. Jeśli ktoś nie został wsadzony w bandę przez Nickiego, to miał niesłychane szczęście. Ostatnio przed atakiem Duńczyka ledwo obronił się jego… klubowy kolega, Piotr Pawlicki.


Dlaczego Duńczyk nadal pozwala sobie na niebezpieczną jazdę? Bo jest bezkarny. Za incydent z Matejem Zagarem, kiedy chamsko, na ostatnim łuku w geście bezradności skosił Słoweńca dostał marne 600 euro kary. Śmieszne pieniądze dla zawodników, którzy więcej inkasują za jeden wygrany wyścig w PGE Ekstralidze.



Bandyci są bezkarni


W całym zamieszaniu nie chodzi o Pedersena. Nie tylko on fauluje rywali. Ostatnio kilka kretyńskich akcji zaliczył Linus Sundstroem. Co czekało na niego w najgorszym razie? Wykluczenie z jednego wyścigu. To śmieszny system, który nie ma prawa się sprawdzać.


W piłce nożnej, koszykówce i innych sportach, gdy ktoś znacząco przekracza reguły jest zawieszany. Na jeden mecz, dwa – wszystko w zależności od przewinienia. Dlaczego takich zasad nie wprowadzić do żużla. Nie chodzi o to, żeby nagle wszyscy zaczęli jeździć jak Greg Hancock. Należy szanować kości przeciwnika. Ci ludzie mają swoje rodziny. Zbyt dużo było ostatnio dramatycznych obrazków.


Hancock też powinien być ukarany


Gwoli ścisłości, Hancock też powinien ponieść karę. Oczywiście nie tylko finansową. Tydzień odpoczynku od ścigania dobrze by mu zrobił. Kibice klaszczą Amerykaninowi, ale takie akcje wcale dobrze nie wpływają na odbiór żużla. Tymczasem Herbie zapłaci 5 tysięcy koron szwedzkich (jakieś 3 tysiące złotych) i wszyscy zapomną o sprawie.


Żółte i czerwone kartki w PGE Ekstralidze


W PGE Ekstralidze starano się uregulować ten problem. Wprowadzono żółte i czerwone kartki za określone przewinienia. Pomysł był mądry, ale wykonanie jest fatalne. Sędziowie nie potrafią w ogóle korzystać z tego przywileju.


Prosty przykład. Grigorij Łaguta po wyścigu z premedytacją wpakował w płot Przemysława Pawlickiego. Sytuacja dwuznaczna, co najmniej na żółtą kartkę, o ile nie na czerwoną. Co robi sędzia? Nie daje Rosjaninowi nawet upomnienia.


Druga sytuacja. Sędzia napomina Krystiana Rempałę żółtą kartkę za wypchnięcie na zewnętrzną Maksyma Drabika. W kolejnym wyścigu ostrzej Jepsena Jensena traktuje Dawid Lampart. Sędzia nie reaguje. Kompletny brak konsekwencji. Edukację powinno się rozpocząć od samych arbitrów. Takie sytuacje z tego sezonu można bowiem mnożyć!


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk
 

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)