Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Speedway robi sobie antyreklamę

Speedway robi sobie antyreklamę

Żużel | 24 czerwca 2015 19:40 | Mateusz Dziopa
Czy na Stadionie Olimpijskim doczekamy się emocji nie tylko na starcie?
fot. Flickr
Czy na Stadionie Olimpijskim doczekamy się emocji nie tylko na starcie?

Najpierw warszawskie Grand Prix, później „jazda” po punkty kosztem widowiska – to dwa największe grzechy tego żużlowego sezonu w Polsce. Sezonu, którego półmetek dopiero minęliśmy. Zjawiska może nie są katastrofą, ale z pewnością odbierać je należy jako niepokojący sygnał. Czy żużlowi grozi spadek zainteresowania?


Na takie zapytanie mogę póki co dać odpowiedź negatywną, bo jednak na większości żużlowych aren często dochodzi do rywalizacji, zarówno na starcie jak i na dystansie. Nie da się jednak ukryć, że istnieją miejsca, w których dąży się tylko i wyłącznie po punkty, pomijając istotny aspekt, jakim jest promocja tego sportu.


Takim miejscem w ostatnich tygodniach wydaje się Wrocław. Sparta wygrywa ważne mecze, ale co z tego, skoro wszystko odbywa się kosztem sportu? Na Stadionie Olimpijskim rywalizacja kończy się na pierwszym łuku. Gospodarze mają zawodników, którzy potrafią świetnie wystartować i korzystają z tego atutu. Nie jest to praktyka zabroniona, ale sport na tym cierpi. Jestem osobą, która potrafi ekscytować się większością spotkań żużlowych, niezależnie od poziomu rozgrywek, ale w ostatnich tygodniach, oglądając relację ze Stadionu Olimpijskiego, zwyczajnie przysypiam, bo emocje kończą się po pierwszych pięciu sekundach biegu. Punkty w tabeli stają się ważniejsze od sportu. To zjawisko podobne do tego w piłce nożnej, gdzie od lat toczy się dyskusja: wynik czy piękno gry? Futbol jest jednak znacznie popularniejszy, więc o stałą publikę martwić się nie musi.


Nie traktuję tutaj żużla jako sportu niszowego, bo do takiego mu daleko. Nie można jednak też powiedzieć, że popularnością może się równać z piłką nożną, koszykówką czy siatkówką. Kibic jest cenny – przychodzi, wspiera, płaci i wymaga. Gdy będzie się nudził odwróci się od danej dyscypliny na korzyść innej.


Zapewne nie grozi nam widmo zmiany przepisów dotyczącej nawierzchni toru, ale warto sobie zadać pytanie: czy 2 punkty dowiezione za wszelką cenę i puchar, którym można się cieszyć przez jakiś czas jest cenniejszy niż przyszłość klubu i całej dyscypliny?

 


Kategoria: Żużel
Komentarze (0)