Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Wyszarpany bonus Betardu Sparty Wrocław na pożegnanie Stadionu Olimpijskiego

Wyszarpany bonus Betardu Sparty Wrocław na pożegnanie Stadionu Olimpijskiego

Żużel | 29 czerwca 2015 14:02 | Maciej Baraniak
Damiana Dróżdża (z lewej) zastąpił Adrian Gała.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Damiana Dróżdża (z lewej) zastąpił Adrian Gała.

Zwycięstwo żużlowców wrocławskiej Sparty nad beniaminkiem PGE Stalą Rzeszów jeszcze przed zawodami obstawiano w ciemno. Braki kadrowe w zespole gości (m.in. Petera Kildemanda – który dzień przed zawodami doznał wstrząśnienia mózgu w wyniku upadku w Rydze) nasuwały jedno zasadnicze pytanie wśród kibiców: Kto zgarnie punkt bonusowy?

 

Spotkanie zagrożone i perypetie z torem

 

We Wrocławiu z soboty na niedzielę bardzo obficie padało. Po opadach tor zmienił się diametralnie, dlatego zastanawiano się jak do sprawy podejdzie komisarz toru. Gdyby można było, z pewnością za prace torowe zabrano by się wcześniej. Jednak w myśl regulaminu, w dniu zawodów można to zrobić w obecności komisarza toru. Panu Aleksandrowi Janasowi jeszcze przed rozpoczęciem zawodów nie spodobała się nawierzchnia i nakazał rozpocząć prace nad przygotowaniem toru, jaki zastał na ,,Olympico’’. Chodził w lewo i prawo, dużo czasu przyglądał się, zwłaszcza wyjściu z pierwszego łuku (co okaże się znamienne w zawodach), stąd opóźnienie rozpoczęcia zawodów przeciągnęło się o 35 minut. Nad stadionem pojawiało się coraz więcej ciemnych chmur, dlatego zasadniczą sprawą, było jak najszybsze przeprowadzenie zawodów.

 

Podróżnicy i Jubilat

 

,, W blasku chwał prób i strat – historia godnie tworzona od 65 lat’’ – takim transparentem, rozpostartym na długości całej prostej, przywitali kibice ekipy drużyn podczas prezentacji. Dodać trzeba, że oprawa przygotowana przez wrocławskich fanów wypadła okazale, bowiem na kilka minut wszyscy kibice podnieśli w górę kartki żółte i czerwone nawiązujące do 65- lecia speedwaya w stolicy Dolnego Śląska. I z pewnością niejednej osobie będącej w tym momencie na trybunach zrobiło się smutno, że to już ostatnie spotkanie w tym roku we Wrocławiu i na następne, przyjdzie poczekać aż do przyszłego roku.

 

We wstępnym planie projektu stadionu po przebudowie, krzesełka na trybunie są w kolorze niebieskim (to na szczęście tylko projekt). Jednak zaprezentowana oprawa , być może skłoni osoby odpowiedzialne za kolorystykę siedzeń, aby nawiązywały one do tradycji klubowych bądź herbu Wrocławia, gdzie dominują kolory żółty i czerwony. Miejmy nadzieję, że odbędzie się to bez zbędnego referendum…

 

Podczas prezentacji okolicznościową paterę, podarowaną ponoć od Rafała Dutkiewicza otrzymał Tomasz Jędrzejak za 10 lat wspierania WTS- u Wrocław i 20 lat swoich w tej dyscyplinie. Szkoda tylko, że po meczu odmówił wywiadu twierdząc: ,,Jestem zmęczony, zdzwońcie się do mnie w tygodniu…’’. Ok., nie naciskałem, ale żużlowcy z Rzeszowa, którzy przejechali szmat drogi, mimo porażki i czekającej drogi powrotnej, znajdowali czas na rozmowy z przedstawicielami mediów.

 

Osobne słowa należą się zawodnikom, którzy gnali na te zawody z różnych części Europy. Damian Dróżdż wracał aż z francuskiego Macon (ok. 1300 km), M.J.Jensen wraz z V.Milikiem z włoskiego Terenzano (ok. 1000 km), zatem kondycja psychofizyczna mogła mieć duże znaczenie w niedzielne popołudnie. U gości było podobnie, K.Baran i M. Jabłoński dzień wcześniej startowali w indywidualnych zawodach w Rydze. Terminarz, terminarzem, ale pamiętajmy, że to są tylko ludzie, a organizmów ludzkich prędzej czy później nie da się oszukać. Dość powiedzieć, że zawody w Terenzano zakończyły się tuż przed północą! Dlatego też menedżer Baron nie desygnował do składu D.Dróżdża, a dał szansę A. Gale, który z pewnością był bardziej wypoczęty tego niedzielnego popłudnia.

 

Pierwszy łuk i zdradliwe miejsce na torze

 

O ile we wcześniejszych spotkaniach na Olimpijskim w tym sezonie jazda przy krawężniku była kluczem do sukcesu i zdobyczy punktowych, tak tym razem bardzo, ale to bardzo należało uważać na to miejsce. W połowie pierwszego łuku i zaraz przy wyjściu z niego, ogromne problemy z pokonaniem tego miejsca miała część zawodników obydwu drużyn. W jednym z wyścigów podniosło niebezpiecznie M.Janowskiego, problem miał G. Hancock


(IMŚ!), który stracił przez to pozycję na rzecz szalejącego M.Drabika. W górę wyrzuciło z motocykla M. Jabłońskiego, wywrócił się K. Larsen ( złamał nogę w wyniku upadku) i przy okazji spowodował upadek D. Lamparta. Już liczba przytoczonych przykładów pokazuje, jak niebezpieczna dla zawodników była ta część toru… Zatem nie zdziwiła nikogo z obecnych i będących świadkami tych wydarzeń przerwa i ponowne prace zalecane przez komisarza toru i sędziego zawodów. Polewaczka ugniatająca tor, ciągniki i narady wśród obydwu drużyn. Punkty, punktami, wpływy z biletów – kasą zasilającą budżet klubowy – ale przede wszystkim zdrowie zawodników na torze jest priorytetem!

 

Osobnym faktem jest sytuacja, kiedy sędzia zawrócił zawodników spod taśmy, przed powtórką X wyścigu, ponieważ na obiekcie nie było wystarczającej liczby karetek. Jedna była w drodze do szpitala z Larsenem, inna opuściła obiekt (na szczęście po krótkim czasie wróciła), a jedna musi być również w razie potrzeby dla publiczności.

 

Bonus roztrzygnięty w samej końcówce

 

Przed XV wyścigiem Sparta prowadziła 51:33 i miała gwarantowane już dwa punkty. Zatem było pewne, że bonus jest coraz bliżej i tylko przegrana 1:5 w ostatnim wyścigu , mogła spowodować zdobycie bonusa przez Żurawie. Grę nerwów lepiej wytrzymali ,,Magic’’ z ,,Tajskim’’, którzy ograli G.Hancocka i D.Lamparta. Ostateczny wynik 56:34 dla zespołu Betardu Sparty Wrocław.

 

To były prawdziwe emocje, widowisko pełne dramaturgii i aż szkoda, że teraz kibicom wrocławskim pozostaną spotkania wyjazdowe, bądź śledzenie rywalizacji w stacji komercyjnej.

 

z Wrocławia, Maciek Baraniak
 

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)