Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Pola startowe i znajomość ścieżek przyniosły triumf Iversenowi

Pola startowe i znajomość ścieżek przyniosły triumf Iversenowi

Żużel | 05 lipca 2015 10:53 | Mateusz Dziopa
Ile Iversen zawdzięcza polom startowym a ile znajomości ścieżek?
fot. Oficjalny profil Facebook Speedway Grand Prix
Ile Iversen zawdzięcza polom startowym a ile znajomości ścieżek?

Niels Kristian Iversen triumfatorem w Cardiff! Pomimo dużego wpływu pól startowych w pierwszych dwudziestu biegach, w finale wygrał zawodnik, który na dystansie wywalczył pierwsze miejsce. Czy jednak pola startowe mogły wypaczyć skład finału i tym samym obsadę podium?


Za nami Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff. Zawody, w których przez większość czasu dominowali zawodnicy, którzy startowali z pierwszego pola – przyniosło ono aż 16 zwycięstw. Wydawać się mogło, że zawodnik, który po 20. biegu będzie na czele klasyfikacji, jest zdecydowanym faworytem do końcowego triumfu. Tak się jednak nie stało. Wygrał zawodnik, który startował z jednego z dwóch najsłabszych pól – oznaczonego numerem trzecim. Stąd też mój zachwyt nad finałem – był oddzielnym biegiem, kompletnie odklejonym od całości, a jednocześnie jego atrakcyjność nie odbiegała od wyścigów poprzedzających decydujący bieg.


Nie tylko pole pierwsze miało wpływ na rywalizację. Od 20. biegu zaskakiwało mnie również pole drugie. Do startu Petera Kildemanda przyniosło ono 32 punkty na 57 możliwych, co było drugim wynikiem. Licząc od wyżej wspomnianego biegu drugie pole przyniosło zaledwie 2 oczka na 12 możliwych! Kildemand miał sporo szczęścia, bo dostał się do półfinałów, a jednocześnie wiedział już, że drugiego pola lepiej unikać i wykorzystał to. O nagłej zmianie nie wiedzieli natomiast Hancock i Zagar, którzy prezentowali się solidnie przez całe Grand Prix i ich marzenia o finale prysnęły po biegach półfinałowych.


Przez większość zawodów najsłabszymi polami startowymi były te oznaczone cyframi 3 i 4. Przed półfinałami dały one po 18 punktów na 60 możliwych. W półfinałach dobrze wykorzystali je Duńczycy – Peter Kildemand i Niels Kristian Iversen, którzy startując właśnie z dwóch ostatnich pól awansowali do finału, w którym triumfował, startujący z trzeciego pola, Niels Kristian Iversen.


Co ciekawe w finale jedyne pole, które mogło wypaczyć wynik rywalizacji to pole pierwsze, z którego startował Chris Holder. Australijczyk zdobył drugie miejsce, ale po wyjściu z pierwszego łuku prowadził. Nawierzchnia Millenium Stadium pozwalała na ściganie na dystansie i to właśnie poznanie ścieżek zagwarantowało Iversenowi sukces. To właśnie ten walijski tor sprawił, że ten finał w mojej ocenie był najlepszym w Grand Prix w tym sezonie. Był po prostu oderwany od poprzednich biegów, był nie do przewidzenia.


Tor w Cardiff był zdecydowanie lepiej przygotowany niż ten w Warszawie. Pytanie tylko czy to strach przed kolejną wpadką Grand Prix oraz całego żużla i dwa razy większy wkład w przygotowanie nawierzchni czy może sprawdzony szablon o nazwie „Millenium Stadium”?

 

 


Zobacz również
Rusza Tour de France!
4-lip-2015

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)