Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Magic(zny) wieczór Janowskiego
Maciej Janowski
fot. Wojciech Tarchalski / Superstar.com.pl
Maciej Janowski

Magic(zny) wieczór Janowskiego

Żużel | 06 lipca 2015 11:18 | Hubert Błaszczyk

Gdy w sobotni wieczór opuszczał katakumby 75-tysięcznego Millenium Stadium w Cardiff, z pewnością nie myślał o zwycięstwie w niedzielnych zawodach o tytuł IMP w Gorzowie Wielkopolskim. Macieja Janowskiego trapiły cztery zera i zaledwie jedno zwycięstwo w Grand Prix Wielkiej Brytanii. Na Jancarzu rozkręcał się powoli. Była nawet ewentualność, że może zabraknąć go w finale. Janowski dwukrotnie uciekł spod topora. W decydującym wyścigu pojechał idealnie, odpierając przez dwa okrążenia wściekłe ataki Bartosza Zmarzlika.


Ten jeden wyścig


Janowski w Gorzowie Wielkopolskim wygrał tylko jeden wyścig, najważniejszy – finałowy. W rundzie zasadniczej jechał równo – pięciokrotnie mijał metę jako drugi. Uczestniczył jednak w dwóch kontrowersyjnych sytuacjach. Najpierw Janowski sam upadł po ataku Grzegorza Zengoty, a później przy próbie ataku na zawodnika Betardu Sparty Wrocław wywrócił się Krzysztof Buczkowski. Sędzia w obu przypadkach wykluczył rywali Magica, choć według niektórych kibiców mógł podjąć inną decyzję.


W tym roku wzorem brytyjskiego finału postanowiono rozegrać wyścig barażowy dla zawodników z miejsc 3-6. Gdyby zawody o IMP były rozgrywane według starych zasad w ostatnim wyścigu dnia zabrakłoby miejsca dla Janowskiego. W myśl nowego regulaminu zawodnik Betardu Sparty Wrocław dostał jeszcze jedną szansę, którą wykorzystał w stu procentach. Wyścig barażowy był jednak dla niego nerwowy. Przez moment Janowski był nawet na ostatnim miejscu. Zdołał jednak na dystansie ograć Krzysztofa Kasprzaka i Grzegorza Zengotę, meldując się tym samym w finale.


W finałowym wyścigu Janowski nie był faworytem. Pole wybierał jako ostatni. Przypadło mu w udziale czwarte, z którego wcześniej zawodnicy wygrywali zaledwie trzykrotnie. Magic wykorzystał zamieszanie po starcie na pierwszym łuku, wjechał w lukę i wysforował się na prowadzenie, którego nie oddał do mety. Faworyt, Bartosz Zmarzlik atakował Janowskiego przez trzy okrążenia. Zawodnik Moneymakesmoney.pl Stali Gorzów popełnił błąd na pierwszym łuku wynosząc się zbyt szeroko, stracił dystans i musiał uporać się jeszcze z Tomaszem Gapińskim. Na wyprzedzenie Janowskiego zabrakło mu już czasu.


Niepocieszony Kołodziej


Nową formułę zawodów krytykował Zenon Plech. – Wiesz czemu przegrałeś? Przez bezsensowny regulamin – mówił do Bartka Zmarzlika po zawodach. To jednak nie młody zawodnik gorzowskiej Stali był największym przegranym finału. Janusz Kołodziej w rundzie finałowej prezentował się znakomicie. Wygrał cztery wyścigi, pokonując m.in. Zmarzlika. Żużlowiec Unii Tarnów świetnie startował i był bardzo szybki na dystansie. W finale został wywieziony pod bandę na pierwszym łuku, co zakończyło jego szanse na walkę o tytuł. Kołodziej do końca starał się ścigać Tomasza Gapińskiego, ale na kresce lepszy okazał się miejscowy zawodnik.


Rewelacyjny Gapiński


Fantastycznie w niedzielnych zawodach prezentował się Tomasz Gapiński. Zawodnik, który na co dzień nie łapie się do podstawowego składu Moneymakesmoney.pl Stali Gorzów, po trzech seriach startów był niepokonany. W drugiej części zawodów nie wygrywał, ale rundę zasadniczą skończył z 12 punktami, co dało mu awans do biegu barażowego. W nim prowadził od startu do mety i sensacyjnie zameldował się w finale, w którym ograł Janusza Kołodzieja.


Brąz Indywidualnych Mistrzostw Polski to jeden z największych sukcesów w indywidualnej karierze Gapińskiego. Wcześniej zawodnik gorzowskiej Stali zdobywał wiele medali w zawodach drużynowych. Niedzielny sukces powinien przybliżyć go do jazdy w zawodach ligowych.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)