Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Artur Czaja: Jaki żużel? Tam tylko jeżdżą w kółko...

Artur Czaja: Jaki żużel? Tam tylko jeżdżą w kółko...

Żużel | 07 lipca 2015 18:32 | Maciej Baraniak
Artur Czaja (z lewej).
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Artur Czaja (z lewej).

Rozmowa z Arturem Czają, zawodnikiem PGE Stali Rzeszów po meczu we Wrocławiu


- Panie Arturze, mimo przegranego spotkania z Betardem Spartą Wrocław 34:56, należał Pan do wyróżniających się zawodników swojego zespołu. Niewiele naprawdę zabrakło, abyście zabrali do Rzeszowa bonus, bo walczyliście do końca. Zdobywając 9 pkt wraz z bonusem, to najlepszy twój rezultat indywidualny w tym roku, w Ekstralidze.


- Trochę zabrakło, każdy pogubił punkty. Ja też czasami prowadziłem i gubiłem na trasie punkty. Trochę szkoda, ale bardzo się cieszę, że w końcu zrobiłem taki wynik. Miałem trudny początek sezonu i do końca motory mi nie grały, miałem dużo upadków. Powjeżdżali też we mnie, nie każdy z upadków był z mojej winy. A wiadomo potem jest ciężko się pozbierać, bo cały czas są zawody, jakieś eliminacje. Nie mogłem się prawie zregenerować, cały czas jeździłem obolały. A wiadomo jak się jeździ będąc obolałym, trochę niepewnie i jeszcze te silniki tak do końca mi nie grały. We Wrocławiu było dobrze i mam taką nadzieję, że już tak będzie.


- Gdy usłyszałeś o urazie Petera Kildemanda, który odniósł w sobotę, wiedziałeś, że o dobry wynik na Stadionie Olimpijskim może być trudno? Na ile ta wiadomość pokrzyżowała wam plany?


- Tak, na pewno, bo przecież Peter to jest jeden z naszych liderów. Myślę, że gdyby mógł jechać to z pewnością zdobyłby 10 punktów. Taki tor przyczepny też mu pasuje. Szkoda, szkoda, że z nami nie jechał i życzę mu , żeby jak najszybciej wrócił na tor.


- Dwa wykluczenia Dawida Lamparta i upadek, wykluczenie Mirosława Jabłońskiego również z powodu upadku , czy też problem z opanowaniem motocykla przez Maćka Janowskiego, pokazują, że ten tor był trudny dla wszystkich. Zwłaszcza po wyjściu z pierwszego łuku.


- Dokładnie, tor był trochę zdradliwy. Tak naprawdę nie było widać tych kolein, jechało się, aż tu nagle czułeś, że jedziesz w powietrzu. Tak jak było widać parę razy, przy wyjściu z tego pierwszego łuku. Chłopaki leżeli, ciężki był ten tor.


- Odchodząc już trochę od tego spotkania, powiedz, kiedy tak naprawdę poczułeś, że właśnie to będzie ten sport, którym będziesz zajmować się zawodowo. Nie ciągnęło ciebie do czegoś innego?


- Nie, ja na początku jeździłem na crossie i też szukałem klubu crossowego. A jeśli chodzi o żużel to nawet nie wiedziałem, że jest coś takiego. W ogóle to mnie nie interesowało, nie znalazłem klubu crossowego gdzieś blisko. Pan Krzysztof Zarzecki, były zawodnik Śląska Świętochłowice powiedział mi, abym pojechał kiedyś na żużel i spróbował. Jaki żużel, odpowiedziałem mu, przecież tam nic się nie dzieje i jeżdżą tylko w kółko. Raz pojechałem i na żywo zobaczyłem. Spodobało mi się to, bo na żywo jest zupełnie inny efekt niż w telewizji, gdzie widziałem tylko urywki.


- A czy zgoda na uprawianie speedwaya była od razu, czy jednak z najbliższych ktoś był przeciwny?


- Tata tak chciał, a mamę rok prosiłem ( z wyraźnym uśmiechem), ale w końcu tam małym szantażem udało się.


- Niektórym zawodnikom towarzyszą na zawodach najbliżsi. Zabierasz czasami kogoś ze sobą na stadion poza mechanikami, czy raczej wolisz jak oglądają zawody w telewizji?
 

- Tak , moi rodzice i dziewczyna są na każdym meczu, każdym, nawet gdzieś za granicą na jakichś eliminacjach. Są po prostu na trybunach, bo nie chcą przeszkadzać. A ja staram się skupić ze swoją drużyną na tym co mam robić.
 

- Poza speedwayem masz jakieś hobby, czy raczej kariera zawodowa pochłania ci tyle czasu, że już nie ma miejsca na coś innego?
 

- Jeśli mam wolne dwa lub trzy dni, to mam swój tor crossowy koło domu. Jeżdżę sobie wówczas na crossie, trenuję i nie odpuszczam, bo mi się też to również podoba. Zapraszam też kolegów i jeździmy razem. To jest po pierwsze dla treningu, ale też zabawy. Taka odskocznia delikatna.


- Część zawodników odstresowuje się między wyścigami, zakłada słuchawki na uszy i słucha muzyki. Jaki jest twój sposób na pozbycie się stresu lub częściowe zniwelowanie go podczas zawodów? Masz patent na to?


- Niekiedy też słucham sobie muzyki, chodzę po parku bądź rozmawiam z byle kim. Staram się nie myśleć o tym.
 

- W naszym kraju rozpoczął się okres wakacyjny, ale wy macie jeszcze do rozegrania zaległe spotkanie, więc chyba w lipcu nie będziesz mieć okazji na ,, podładowanie baterii’’? Czy może znajdziesz okazję, aby gdzieś jeszcze pojechać?
 

- Dokładnie, co roku niby jest ten okres wakacyjny, ale ja jakoś go nigdy nie miałem. Cały czas są zawody młodzieżowe czy eliminacje lub zaległe mecze. I wtedy jest wszystko zajęte. Jednak gdy będę mieć choć parę dni wolnego, to może się uda gdzieś wyrwać na kilka dni.
 

- Czy przechodząc do zespołu rzeszowskiej Stali z Włókniarza Częstochowa, przeczuwałeś, że będzie ciężko o punkty w Ekstralidze w tym sezonie? Beniaminkowi zazwyczaj jest trudno.
 

- Tak, jest ciężko, ale starałem się zawsze jak najlepiej przygotować kondycyjnie, sprzętowo. Na początku trochę nie wyszło sprzętowo, ale kondycyjnie jak mam wolny dzień, na przykład jutro, to staram się chodzić na siłownię i tam z trenerem ćwiczę.
 

- Masz jakiegoś idola ze świata speedwaya na którym się wzorujesz czy niekoniecznie? Czy po trochu od każdego coś podpatrujesz?
 

- Wzorować, to może nie bardzo, ale bardzo lubię Grega Hancocka…
 

- Pomaga tobie, pokazuje jak jechać?
 

- Zawsze przed biegiem podejdzie, że ,, dokop im’’(śmiejąc się), zawsze pomoże. To jest fajne jak taki zawodnik jak Greg, podejdzie do ciebie i potrafi podbudować. Myślę, że to jest super gość.
 

- Jeśli chodzi o marzenia, które chciałbyś jeszcze zrealizować w tym roku.
 

- W Częstochowie, w eliminacjach MIMP udało mi się awansować, ale tylko na rezerwę, bo tam też miałem problemy ze sprzętem, choć zabrakło mi punktu. Chciałbym jechać w tych mistrzostwach Polski i coś pokazać. Przede wszystkim pragnę dobrze jeździć w lidze, aby w każdym meczu zdobywać więcej punktów.
 

- Chciałbyś kogoś szczególnie pozdrowić lub podziękować?


- Chciałbym podziękować rodzicom i moim kolegom, że zawsze mnie wspierają.


- Dziękuję tobie bardzo za rozmowę, bo wiem, że daleka droga powrotna przed wami.


- Cześć, nie ma sprawy!

 

Rozmawiał: Maciej Baraniak

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)