Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Mikkel Michelsen: Nie jestem supergwiazdą. Zawsze mogę być lepszy i to mój cel

Mikkel Michelsen: Nie jestem supergwiazdą. Zawsze mogę być lepszy i to mój cel

Żużel | 30 lipca 2015 13:30 | Hubert Błaszczyk
Mikkel Michelsen jest wielkiej formie.
fot. Jakub Janecki
Mikkel Michelsen jest wielkiej formie.

- Dobre wyniki nie przyjdą same. Nie myślę, że jestem supergwiazdą, jeśli pojechałem dobre zawody. To nie jest mój styl. Zawsze mogę być lepszy i to mój cel – mówi w rozmowie z naszym portalem, Mikkel Michelsen. Ostatnie tygodnie są dla Duńczyka najlepsze w karierze. Zawodnik MDM Komputery ŻKS Ostrovia wygrał pierwszy turniej IMŚJ w Lonigo. Jego świetne występy zaowocowały dziką kartą na sierpniowe Grand Prix w Horsens.


Wygraliście w Krakowie, ale to nie było takie łatwe spotkanie, jak mogłoby wydawać się po wyniku. Do jedenastego wyścigu trwała zacięta walka. Jak oceniasz swój występ i drużyny?


Wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na torze. Było wiele bardzo dobrych wyścigów, których rezultat mógł być różny. Kolejność nie była ustalana po starcie. W wielu biegach walka toczyła się przez cztery okrążenia. Cieszę się, że wygraliśmy 18 punktami. Było to możliwe, dzięki temu, że każdy z nas zapunktował. Bardzo dobrą pracę wykonali juniorzy, dlatego wynik na końcu był tak wysoki. Jestem zadowolony ze swojego występu. Nie wyszedł mi pierwszy wyścig, po którym byłem rozczarowany. Czułem się dobrze na próbie toru i myślałem, że przywieziemy do mety 5:1. Byliśmy jednak doskonale spasowani na ostatnie cztery wyścigi. Znalazło to odzwierciedlenie w wyniku.


Nie jesteś zadowolony z pierwszego wyścigu, ale rozprowadziłeś rywali w pierwszym łuku, dzięki czemu mógł uciekać Mateusz Szczepaniak. Na torze wykonywałeś wiele brudnej pracy, dlatego 12 punktów nie do końca odzwierciedla Twój wysiłek włożony w to spotkanie.


Czasami tak bywa, że punkty w programie zawodów nie do końca odzwierciedlają postawę na torze. Dla mnie najważniejsza jest drużynowa jazda i to, że zespół odniósł kolejne zwycięstwo. Cieszy dobra jazda juniorów. Jeśli mam być szczery, to w 12 wyścigu Mateusz Borowicz wykonał fantastyczną pracę na pierwszym łuku. Rozprowadził rywali i zostawił mi miejsce, abym mógł tam wjechać.


Podczas pierwszych meczów atmosfera w drużynie była delikatnie mówiąc przeciętna. Patrząc z boku teraz wygląda to zdecydowanie lepiej. Przed czternastym wyścigiem pomagałeś Nicklasowi Porsingowi. Widać też zaangażowanie innych zawodników.


Staram się dać z siebie wszystko dla drużyny. W Danii regularnie staramy się, żeby w zespole był duch walki. Pomagamy sobie w ustawieniach motocykli i innych małych rzeczach. W Krakowie próbowałem pomagać Oskarowi Ajtnerowi-Gollobowi i Nicklasowi, ponieważ miał kilka problemów ze sprzętem. Jestem tu dla drużyny. Wzajemne wspieranie się, to najlepsze, co można zrobić. Wtedy atmosfera zdecydowanie się polepsza.


Teraz czeka Cię tydzień przerwy od ścigania. Najbliższy mecz pojedziesz w Gnieźnie, ale sierpień będzie dla Ciebie bardzo ważnym miesiącem. Wtedy pojedziesz w Grand Prix w Horsens i w Lublinie w 2. rundzie Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów.


Tak naprawdę czekają mnie trzy ważne indywidualne imprezy, bo oprócz tych, które wymieniłeś jest również finał Indywidualnych Mistrzostw Danii na moim domowym torze w Slangerup. Chcę kontynuować dobrą passę. Wiem, że muszę być skoncentrowany. Dobre wyniki nie przyjdą same. Nie myślę, że jestem supergwiazdą, jeśli pojechałem dobre zawody. To nie jest mój styl. Zawsze mogę być lepszy i to mój cel.


Po zawodach w Lonigo jesteś na czele klasyfikacji generalnej Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów. Powiedz, jak toczyły się te zawody, bo kibice nie mieli okazji ich śledzić ze względu na brak telewizyjnej transmisji.


To był jeden z tych dni, kiedy wszystko mi wychodziło. W pierwszym wyścigu Zmarzlik wygrał start i nie byłem już w stanie go doścignąć, ale później zdarzyła się rzecz rzadko spotykana. Wygrałem pięć startów i przywoziłem zwycięstwa do mety. Nie ma łatwych wyścigów w tego typu zawodach, ale wszystko jest łatwiejsze, kiedy wygrasz start. Zwłaszcza na takim torze jak w Lonigo.


Jesteś w ostatnich tygodniach bardzo szybki. Tak jak powiedziałeś, kiedy wygrasz start życie staje się łatwiejsze. Widać też, że jesteś silny pod względem mentalnym.


Jeśli jesteś szybki, nie zastanawiasz się, którą ścieżkę wybrać. To wszystko przychodzi automatycznie. Nie ma niepotrzebnego zastanawiania się. U mnie sprzęt pracuje świetnie. Mogę skupić się tylko na dobrej jeździe. Chciałbym z tego miejsca podziękować moim mechanikom – Krzysztofowi Momotowi i Mateuszowi Olesiowi. Oni wykonują świetną pracę w warsztacie, dlatego sprzęt spisuje się tak dobrze.


Nie mogłeś pojechać w Rybniku, ponieważ sponsorzy chcieli, żebyś wystąpił w meczu swojej drużyny w Danii. Czy to, że finał Indywidualnych Mistrzostw Danii będzie w Slangerup stanowi dla Ciebie dodatkową motywację czy też czujesz presję?


To będzie mieszanka wszystkiego. Na trybunach na pewno pojawi się wielu fanów, którzy będą mnie wspierać. Sponsorzy oczekują ode mnie dobrego wyniku. Odniosę się jeszcze do sytuacji sprzed meczu z Rybnikiem. Polscy zawodnicy również traktują priorytetowo swoją ligę. Mam w Danii swoich sponsorów, dlatego nie mogłem im wtedy odmówić. Oni płacą mi, żebym reklamował ich w rodzimych rozgrywkach. Gdybym tego nie robił prawdopodobnie obcięliby swoje dotacje, albo w ogóle zrezygnowali ze sponsorowania mnie. Czasami w żużlu musisz być roztropny. Nie mogłem pojawić się w dwóch miejscach na raz. Czekam więc z niecierpliwością na finał Indywidualnych Mistrzostw Danii – będzie to ekscytujące przeżycie.


Mecz w Rybniku był ważny, ale nie najważniejszy. Jeśli wygracie wszystkie mecze do końca sezonu, macie jeszcze szanse, żeby wygrać całą ligę. Los nie jest jednak w Waszych rękach.


Świat nie zawalił się po porażce w Rybniku. Przegraliśmy bardzo wysoko, ale ten wynik nie przekreśla naszych szans. Jeśli będziemy jeździć tak jak w Krakowie, to nie powinniśmy mieć problemów z wygraniem pozostałych spotkań.


Otrzymałeś dziką kartę na Grand Prix w Horsens. Słyszałeś coś wcześniej o tej nominacji? Byłeś nią zaskoczony?


Słyszałem, że nie dostanę dzikiej karty na to Grand Prix. Miał to być inny zawodnik. Nie byłem z tego powodu zadowolony. Ostatni rok jestem juniorem i czuję się bardzo dobrze. Przed sezonem jazda z dziką kartą w Grand Prix była jednym z moich celów. Kiedy dostałem telefon, że pojadę w Horsens byłem bardzo szczęśliwy. Powtarzam jednak po raz kolejny to nie będą dla mnie jakieś inne zawody niż na przykład te w Krakowie. Moje podejście się nie zmieni. Presja będzie inna, ale nadal pod taśmą będzie stało trzech rywali, których będę chciał pokonać. 8 sierpnia o 22:00 będziemy wiedzieć, jak to się skończy.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk
 

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)