Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Bracia Pawliccy wysyłają Falubaz na wakacje

Bracia Pawliccy wysyłają Falubaz na wakacje

Żużel | 15 sierpnia 2015 02:32 | Hubert Błaszczyk
Piotr Pawlicki na prowadzeniu
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Piotr Pawlicki na prowadzeniu

- Wakacje, znów będą wakacje. Na pewno mam rację wakacje będą znów – słowami tej piosenki żegnani byli zawodnicy SPAR Falubazu Zielona Góra w Lesznie. Drużyna spod znaku Myszki Miki uległa pewnym pierwszego miejsca w tabeli PGE Ekstraligi leszczynianom 42:48. Kapitalne dla losów spotkania były dwie podwójne wygrane braci Pawlickich – w dziesiątym i czternastym wyścigu.


Fatum ciąg dalszy


Nad Falubazem w tym sezonie wisi jakieś przedziwne fatum. Drużyny Jacka Frątczaka pech nie opuścił też w Lesznie. Już w pierwszym wyścigu groźnie na tor upadł Piotr Protasiewicz. Kibice zielonogórskiej drużyny wstrzymali oddech, bo bez ich kapitana szanse na wygraną malały praktycznie do zera. Pepe podjął rękawice i startował w kolejnych wyścigach. Z różnym skutkiem. W sumie uzbierał 6 punktów w 5 startach. Po zawodach okazało się, że Protasiewicz bardziej niż z rywalami walczył z bólem. – Piotrowi odnowiła się kontuzja, dlatego tym większy szacunek za walkę dla niego. Wykazał się prawdziwym heroizmem – mówił Jacek Frątczak.
 

Dudek w formie


Falubaz po przespanym początku spotkania zaczął się odradzać. W ósmej i dziewiątej gonitwie dwukrotnie podwójne zwycięstwo do mety przywozili Darcy Ward (16+1) i Patryk Dudek (14+2). Ten drugi dwa punkty Thomasowi Jonassonowi wyrwał praktycznie na linii mety. Dla Dudka w piątek nie było straconych pozycji. Jeździł agresywnie i nie było widać po nim rocznej przerwy. W parze z Wardem czuł się doskonale. Trzecie podwójne zwycięstwo Polak i Australiczyk zanotowali w piętnastym wyścigu. Wynik tego biegu nie miał już jednak znaczenia. Chwilę wcześniej bracia Pawliccy pokonali 5:1 Dudka i Jonssona, zapewniając Unii Leszno trzy punkty.
 

Smutek Jacka Frątczaka


Smutny był widok Jacka Frątczaka opuszczającego murawę leszczyńskiego owalu po czternastym wyścigu. Menedżer Falubazu to chyba jedyna osoba w zielonogórskim zespole, która nie może mieć do siebie większych pretensji. Frątczak łatał dziury najlepiej jak mógł. Do historii przejdzie obrazek, kiedy w Toruniu cieszył się na bandzie okalającą tor. Później okazało się, że 43 punkty wywalczone w grodzie Kopernika nie miały żadnego znaczenia. Wszystko przez wpadką dopingową Aleksandra Łoktajewa.


W piątek Frątczak miał w Lesznie do dyspozycji dwóch zawodników w formie – Patryka Dudka i Darcy’ego Warda. Reszta notowała mniejsze lub większe wpadki. Poza tą dwójką jedyne biegowe zwycięstwo odniósł Piotr Protasiewicz.


Zawiódł Jonsson i juniorzy


Słabiutko pojechał Andreas Jonsson. Cztery punkty Szweda to zdecydowanie poniżej oczekiwań. Jonsson jechał w Lesznie bez zęba, a tak nie da się punktować w PGE Ekstralidze. Na chwilę przebudził się w dwunastym wyścigu, kiedy „zamknął oczy” i wjechał pomiędzy dwóch braci Pawlickich. Ten przebłysk nie miał żadnego wpływu na postawę Skandynawa w pierwszym z biegów nominowanych. Jonsson pojechał tylko dlatego, że na motocykl nie był w stanie wsiąść obolały Piotr Protasiewicz. Szwed zawiódł i po raz trzeci minął linię mety jako ostatni.


Zawiedli też juniorzy. Alex Zgardziński i Krystian Pieszczek zdobyli w sumie 2 punkty w 6 startach. Więcej wymagano od trzeciego zawodnika Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski, który zakończył mecz w Lesznie bez punktów. Czasami wydaje się, że Pieszczkowi bardziej niż na punktach zależy na wprasowaniu rywala w bandę. Ktoś musi ustawić tego chłopaka, bo prędzej czy później taka jazda skończy się źle dla niego lub rywali. Pieszczek jest trochę jak Nicki Pedersen. Atakuje na siłę i bez pomysłu. Często jego jazda jest nieuporządkowana, przez co traci punktowane pozycje.


Brawa dla Unii


Leszczynianom za piątkowy mecz należą się duże brawa. Zawodnicy Adama Skórnickiego pokazali, że są ponad wszelkimi układami. Pokazali świetną drużynową jazdę. Wszyscy żużlowcy Unii z wyjątkiem Tobiasza Musielaka mogli opuszczać stadion z podniesioną głową. Tofeek ponownie zawiódł. Wywalczył tylko trzy punkty, a jego jazda była bezbarwna. Trudno spodziewać się, żeby sztab Byków postawił na niego w play-offach kosztem Thomasa Jonassona. Inna sprawa, że może być zmuszony do jazdy z Musielakiem w składzie. W kuluarach mówi się bowiem o trzech meczach zawieszenia dla Nickiego Pedersena.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)