Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Thomas Jonasson: Gdańsk i Leszno to dwa różne światy

Thomas Jonasson: Gdańsk i Leszno to dwa różne światy

Żużel | 19 sierpnia 2015 15:54 | Hubert Błaszczyk
Thomas Jonasson (kask żółty) miał dużo kłopotów z klubem z Gdańska.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Thomas Jonasson (kask żółty) miał dużo kłopotów z klubem z Gdańska.

- To jest zupełnie inny świat. Unię mogę porównać tylko do mojego szwedzkiego klubu – Elit Vetlanda, który opiekuje się mną bardzo dobrze. W Lesznie, kiedy czegoś potrzebujesz możesz spytać się o to i najczęściej znajdziesz rozwiązanie problemu – mówi nam Thomas Jonasson, który po problematycznym sezonie w Gdańsku dobrze odnalazł się jako zawodnik drugiej linii w Fogo Unii Leszno.


Pierwszy raz w barwach Fogo Unii Leszno znalazłeś się w 15 wyścigu. Zdobyłeś 7 punktów i bonus. Chyba możesz być zadowolony.


Punktów powinno być więcej. Mój silnik pracował lepiej niż kiedykolwiek w Lesznie. Miałem odpowiednią prędkość i jestem z tego zadowolony. Chociaż mój sprzęt był szybki, ja nie jechałem do końca tak jak powinienem. Mam wiele rzeczy to przemyślenia przed kolejnymi zawodami, ale to dobrze. Lubię stale się poprawiać.


Co stało się w Twoim trzecim wyścigu, kiedy na ostatnim łuku minął Cię Patryk Dudek. To był problem ze sprzętem czy Twój błąd?


To raczej nie motocykl. Zrobiłem głupi ruch przed wejściem w łuk. Chciałem pojechać tą linią jazdy, którą pojechał Dudek, ale nie mogłem już zbyt wiele zrobić. Miałem zbyt dużą prędkość i motocykl wyrzucił mnie na zewnętrzną. Nie było tam przyczepności i stanąłem w miejscu. To był mój błąd, przez który straciłem cenny punkt.


Przed meczem dało się usłyszeć, że to bardzo ważny mecz dla Ciebie i Tobiasza Musielaka. Pojechałeś lepiej, więc możesz być pewien miejsca w składzie przed fazą play-off.


Nigdy nie rywalizuję z zawodnikami z mojego zespołu. Jeśli kierownictwo zespołu zechce żebym jechał, to pojawię się na meczach, a jeśli nie, to po prostu zostanę w domu. Miło było jechać z Tobiaszem w parze. Pilnowaliśmy się na torze, dlatego nie chciałbym, żeby był to nasz ostatni występ w parze.


Miałeś przed rokiem wiele problemów w Gdańsku. Czy teraz jesteś zadowolony ze współpracy z Fogo Unią Leszno?


To jest zupełnie inny świat. Unię mogę porównać tylko do mojego szwedzkiego klubu – Elit Vetlanda, który opiekuje się mną bardzo dobrze. W Lesznie, kiedy czegoś potrzebujesz możesz spytać się o to i najczęściej znajdziesz rozwiązanie problemu. Czuję się potrzebny zespołowi i jestem wdzięczny klubowi za opiekę. Żużlowiec taki jak ja potrzebuje takiego nastawienia klubu.


Menedżerem Unii Leszno jest Adam Skórnicki, który wciąż jest czynnym zawodnikiem. Czy jest to pomocne, kiedy z boku dostaje się wskazówki od człowieka czującego klimat tej dyscypliny?


Tak jak powiedziałeś on jest zawodnikiem i wie bardzo dużo o żużlu. Doskonale potrafi wczuć się w sytuację zawodnika. Przed meczem wystarczy, że spojrzy na tor i potrafi udzielić wielu cennych rad. To dla nas bardzo pomocne. Nie ma zbyt wielu takich klubów na świecie, w którym otrzymuje się taką pomoc ze strony menedżera i kierownictwa zespołu.


Jesteś w tym sezonie stałym uczestnikiem cyklu Grand Prix. Ostatnia runda w Horsens była całkiem niezła w Twoim wykonaniu. 7 punktów wywalczone w Danii nie przybliżyło Cię do czołowej ósemki. Do Macieja Janowskiego tracisz 21 punktów. Jakie jest Twoje nastawienie na resztę sezonu? Chcesz walczyć o utrzymanie czy podejść z otwartą głową, bez presji i pokazać dobry żużel?


Moje nastawienie będzie takie, żeby pokazywać dobry żużel. Mam duszę fightera i nie byłby w porządku ze sobą, gdybym odpuścił walkę o utrzymanie w cyklu Grand Prix. Wiem, że to będzie trudne, ale na pewno nie poddam się. Grand Prix to miejsce, gdzie chciałbym zostać. Mam trochę problemów, mimo to czuję się bardzo komfortowo. Jeśli trochę poprawię mój sprzęt i jazdę będę jak osa żądląca zawodników z czołowej ósemki.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)