Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Mikkel Michelsen: Do Rybnika jedziemy po wygraną

Mikkel Michelsen: Do Rybnika jedziemy po wygraną

Żużel | 13 września 2015 00:17 | Hubert Błaszczyk
Mikkel Michelsen to transferowy strzał w dziesiątkę Ostrovii.
fot. Jakub Janecki
Mikkel Michelsen to transferowy strzał w dziesiątkę Ostrovii.

Mikkel Michelsen przez cały sezon sumiennie pracuje na miano transferowego strzału w dziesiątkę MDM Komputery ŻKS Ostrovii. Duńczyk w meczu przeciwko ŻKS-owi ROW Rybnik wywalczył 9 punktów i ujął kibiców swoją widowiskową jazdą. - Jestem fighterem. Walczę przez cztery okrążenia, od pierwszego wyścigu do ostatniego. Jestem to winny kibicom – mówi w rozmowie z naszym portalem.


- Start zawodów był bardzo trudny. Złapaliśmy dobry rytm dopiero pod koniec zawodów i mamy solidną zaliczkę przed rewanżem. Zespół jest bardzo silny. Niestety, Nicklas nie zdobył żadnych punktów i było nam bardzo trudno odskoczyć od rywala. Mam nadzieję, że 18-punktowa zaliczka wystarczy w niedzielę – mówił po meczu Michelsen.


Słabszy początek zawodów Michelsena był zaskoczeniem dla kibiców ostrowskiego zespołu. Duńczyk wyjechał na próbę toru, ale to nie pomogło mu w spasowaniu się z nawierzchnią. - Zazwyczaj w Ostrowie jestem bardzo szybki, ale w piątek było bardzo twardo i wyprzedzanie w pierwszej części zawodów było niemożliwością. Nie chcę się tłumaczyć, po prostu przespałem dwukrotnie start. W drugiej części tor był takie jak zazwyczaj. Można było odepchnąć się pod bandą, a ja to wprost uwielbiam.


W drugim starcie Michelsena doszło do bardzo niebezpiecznej sytuacji na torze. Niemal w tym samym momencie w dziurę na drugim łuku uderzyli dwaj zawodnicy MDM Komputery ŻKS Ostrovia. - Uderzyłem w dziurę i straciłem kontrolę nad motocyklem. Spojrzałem i przy krawężniku nie było nikogo. Nie wiedziałem, że Mateusz też miał problemy i wyrzuciło go na zewnętrzną. Nie mogę jednak narzekać na tor. Nawierzchnia była okej, może trochę zbyt twarda, ale w drugiej części zawodów to był nasz tor.


Duńczyk bardzo pozytywnie wypowiadał się o szansach ostrowian w rewanżu. - Jesteśmy w pełnym składzie, a to bardzo ważne. W rundzie zasadniczej nie mogłem tam pojechać. Podobnie było z Borowiczem. Mamy bardzo duże szanse na awans do finału. Po chwili zapytany o stosowanie rezerw taktycznych odważnie dodał: - Nie będziemy potrzebowali rezerw taktycznych. Jesteśmy wystarczająco silni, żeby pojechać do Rybnika po wygraną. Nie możemy tam pojechać z nastawieniem bronienia wyniku. Od początku do końca musimy być skupieni na wygranej. Nie ma niepokonanych drużyn, dlatego nie wiem dlaczego nie mielibyśmy ich pokonać na ich torze.


Po słabszym starcie zawodów niejeden zawodnik załamałby się, ale nie Michelsen, który po raz kolejny pokazał dużą odporność psychiczną. - Nie jestem zawodnikiem, który łatwo poddaje się. Jestem fighterem. Walczę przez cztery okrążenia, od pierwszego wyścigu do ostatniego. Jestem to winny kibicom. Te dwa słabsze wyścigi spowodowały, że miałem jeszcze większy głód wygranej, zmotywowały mnie do lepszej jazdy. To jest drużynowa jazda. Jestem tu po to, żeby pomagać drużynie. Jeśli zrobiłbym 15 punktów i byśmy przegrali, to nie znaczyłoby dla mnie nic. Wygraliśmy 18 punktami i było czuć ducha drużyny. Pomagaliśmy sobie na torze, dlatego byliśmy w stanie wygrać cztery razy z rzędu 5:1 – zakończył waleczny zawodnik.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)