Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel KS Toruń bez lidera i finału

KS Toruń bez lidera i finału

Żużel | 14 września 2015 19:35 | Hubert Błaszczyk
Grigorij Łaguta miał być jednym z liderów KS Toruń.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Grigorij Łaguta miał być jednym z liderów KS Toruń.

KS Toruń do trzynastego wyścigu prowadził wyrównaną walkę z faworyzowaną drużyną Unii Leszno. Kiedy przyszło do decydujących rozstrzygnięć całkowicie zawiedli liderzy toruńskiego klubu – Łaguta, Holder i Przedpełski. Ostatnie trzy wyścigi leszczynianie wygrali 5:1. Byki wyciągnęły wnioski sprzed roku, kiedy lepsza od nich w finale okazała się ekipa z Gorzowa Wielkopolskiego.


Przed sezonem wydawało się, że drużyna z Torunia jest niemal kompletnym zespołem. Sezon zweryfikował jednak tę opinię. Jedynym zawodnikiem torunian, który przekroczył średnio 2 punkty na bieg był… junior Paweł Przedpełski. Jego rozwój na pewno cieszy włodarzy klubu, ale martwić muszą kolejne pozycje na liście najskuteczniejszych żużlowców Ekstraligi. Po Łagucie, Holderze czy Miedzińskim z pewnością spodziewano się więcej. Rosjanin ma jednak przeciętny sezon. Często bywa rozkojarzony w najważniejszych momentach. Wtedy, kiedy drużyna potrzebuje go najbardziej. Problemy Australijczyka i Polaka tkwią w kontuzjach. Holder nie do końca pozbierał się po groźnym upadku w 2013 roku w lidze angielskiej. Jego jazda nie jest tak agresywna i ofensywna jak było to w przeszłości. To odbija się na wynikach. Podobnie jest w przypadku Miedzińskiego. Tyle, że on nadal liże rany po kwietniowym urazie ręki. Miedziak upadał w ostatnich latach tak często, że musiało to w końcu rzutować na jego dyspozycję.


Skórę papierowym liderom KS Toruń przez dłuższy czas ratował Jason Doyle. Australijczyk był architektem zwycięstwa w rundzie zasadniczej w Lesznie, kiedy zaprezentował fantastyczny żużel i wywalczył 13 punktów. Jednak im bliżej było końcowych rozstrzygnięć, tym gorzej prezentował się Doyle. Ostatnie 5 spotkań Australijczyka to kompletna porażka. Były zawodnik Orła Łódź tylko dwa razy w biegach nominowanych – w Grudziądzu (5+2) i u siebie z Unią Tarnów (7). W pozostałych spotkaniach był cieniem samego siebie. Menedżer Jacek Gajewski tracił cierpliwość do Doyle’a i potrafił wycofać go już po dwóch wyścigach. Tak zdarzyło się w domowym spotkaniu przeciwko Unii Leszno w rundzie zasadniczej.


Mniejsze lub większe pretensje można mieć do Kacpra Gomólskiego i Oskara Fajfera, ale to nie oni mieli rozstrzygać losy meczów na korzyść drużyny z Torunia. Tym bardziej, że jechali w parze z teoretycznie lepszym zawodnikiem.


Jeśli KS Toruń w kolejnym sezonie chce liczyć się w walce o złoty medal, musi gruntownie przebudować zespół. Wyczerpał się limit zaufania do Holdera, który drugi sezon z rzędu nie potrafi potwierdzić na torze, że jest zawodnikiem z najwyższej światowej półki. 2014 rok zakończył poza najlepszą dwudziestką zawodników Ekstraligi. Teraz szykuje się podobny scenariusz. W Toruniu dość mocno narzekają na Łagutę. Trudno spodziewać się, żeby Rosjanin dostał szansę na rehabilitację. Światełkiem w tunelu jest progres, jaki wykonał Paweł Przedpełski. To wokół niego będzie budowana drużyna na kolejny sezon. Aniołom potrzeba jednak lidera, który będzie rozstrzygał mecze na korzyść toruńskiego klubu. Takimi w poprzednim sezonie byli Emil Sajfutdinow i Darcy Ward.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)