Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Emil Sajfutdinow mistrzem Europy. Duża dramaturgia w Ostrowie Wielkopolskim!

Emil Sajfutdinow mistrzem Europy. Duża dramaturgia w Ostrowie Wielkopolskim!

Żużel | 20 września 2015 11:08 | Hubert Błaszczyk
Emil Sajfutdinow w towarzystwie SEC Girls.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Emil Sajfutdinow w towarzystwie SEC Girls.

Emil Sajfutdinow obronił tytuł mistrza Europy sprzed roku. Rosjanin przed ostatnią rundą miał dziewięć punktów przewagi nad Nickim Pedersenem. W czwartej serii startów pokonał Duńczyka i mógł celebrować tytuł mistrzowski. Niestety podczas tradycyjnego podrzucania bohatera zawodów, Sajfutdinowowi wypadł bark. Szybka akcja ostrowskich lekarzy pozwoliła zawodnikowi Fogo Unii Leszno pojawić się na podium. Nie ma obaw, że Rosjanin nie pojedzie w finale PGE Ekstraligi.


Co o całej sytuacji mówił sam zainteresowany? – Wszystko jest okej. Wróciły jakieś stare problemy. Trochę kłuło – mówił lakonicznie Emil. Kontuzja uniemożliwiła mu walkę o zwycięstwo w całych zawodach. Sajfutdinow zakończył ostrowski turniej po czterech seriach startów z 9 punktami na koncie.


Pod jego nieobecność na torze trwała zażarta walka o srebrny medal. Fantastycznie dysponowany na owalu Stadionu Miejskiego był Antonio Lindback. Szwed był piekielnie szybki. Nawet gdy przegrywał starty na dystansie wyczyniał cuda. W biegu ósmym już na samej kresce minął Piotra Pawlickiego. Przed wyścigiem finałowym Lindback tracił do Nickiego Pedersena dwa punkty. W finałowej rozgrywce jednak zawiódł. Dał się założyć Duńczykowi i do mety dojechał trzeci. – Przez cały sezon nie miałem wystarczającej prędkości. Walczyłem z problemami sprzętowymi. Trzeba jednak docenić ten sukces. Emil ma świetny sezon. Chciałbym też pochwalić organizatorów. Był pełen stadion fantastycznie reagujących ludzi. Ten klub zasługuje na Ekstraligę – powiedział Pedersen.


Powody do radości mieli też polscy kibice. Dużo frajdy sprawiał im Janusz Kołodziej, który w pierwszej części zawodów był nieuchwytny. Zawodnik tarnowskich Jaskółek doskonale prezentował się już na treningu przed zawodami. Druga część turnieju była jednak dla Kołodzieja słabsza. Jego motocykl był wyraźnie wolniejszy i tylko dzięki uporowi oraz woli walki awansował do finału. W wyścigu barażowym pokonał rewelację turnieju, Mateusza Szczepaniaka. W finałowej rozgrywce Koldi startował z czwartego pola. Po przegranym starcie popisał się fantastyczną akcją – odważnie wjechał pomiędzy Przemysława Pawlickiego i Lindbacka – dowożąc drugą pozycję do mety. Kołodziej po raz drugi z rzędu okazał się najlepszym Polakiem w cyklu SEC i w następnym roku ponownie będziemy go oglądać w tej rywalizacji.

Pozytywnym zaskoczeniem była postawa Przemysława Pawlickiego i Mateusza Szczepaniaka. Pierwszy pojechał najlepsze zawody w całym cyklu. Słabsze występy we wcześniejszych rundach nie pozwoliły mu jednak na utrzymanie się w SEC. Z kolei zawodnik miejscowej Ostrovii sprawił bardzo dużą niespodziankę. Pierwsze dwa wyścigi kończyły się jego zwycięstwami. Przywoził za swoimi plecami stałych uczestników Grand Prix i zawodników Ekstraligi. Druga część zawodów była dla niego słabsza. W barażu o wejście do finału lepiej wystartował od Janusza Kołodzieja. Szczepaniak dał się jednak ograć na dystansie. Po zawodach był zadowolony, ale jednocześnie niepocieszony. Za ten występ należą mu się jednak wielkie brawa.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk


Kategoria: Żużel
Komentarze (0)