Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Michał Szczepaniak: Odjechaliśmy 25 treningów. Jazda w lidze raz na miesiąc jest bezsensowna

Michał Szczepaniak: Odjechaliśmy 25 treningów. Jazda w lidze raz na miesiąc jest bezsensowna

Żużel | 29 września 2015 16:11 | Hubert Błaszczyk
Michał Szczepaniak
fot. Jakub Janecki
Michał Szczepaniak

Michał Szczepaniak w finale play-off przeciwko Lokomotivowi Daugavpils wywalczył 8 punktów. Zawodnik MDM Komputery ŻKS Ostrovia wygrał dwa ostatnie wyścigi, wcześniej jednak nie mógł spasować się z torem, który jego zdaniem był zupełnie inny niż na treningu.


- Na treningu było sucho i twardo, a w niedzielę zastaliśmy odmoczoną nawierzchnię. Nie chcę się na ten temat zbyt szeroko wypowiadać, bo nie mam pojęcia, dlaczego tak było. Na zimno wyciągniemy wnioski, bo nie ma co się denerwować i rozdrapywać tego tematu – mówił na gorąco Szczepaniak. Po chwili dał się jednak namówić na rozwinięcie tematu niedzielnego toru. - Trenowaliśmy w piątek i pasowało wszystko. W pierwszym biegu to co pasowało na treningu w ogóle się nie sprawdziło. Zero szybkości. Zresztą doskonale widać to w programie zawodów, że każdy z nas przez pierwsze dwie czy trzy kolejki miał jakieś problemy. Oczywiście oprócz Rune Holty, bo on tutaj najmniej trenował i niczym się nie sugerował. Może trzeba było też tak zrobić? Trzeba było zdać się na to co zobaczymy, a nie sugerować się treningiem. Szkoda, że zabrakło tych kilku punktów…


Szczepaniak zapytany o presję i nerwy przed niedzielnym finałem nie zaprzecza, że serce zabiło mocniej. - To był finał. Niby nie mieliśmy presji z żadnej strony, ale gdzieś pojawia się w głowie taka myśl sama z siebie. Każdy z nas chciał wygrać, pojechać jak najlepiej. Nikt przed sezonem nie obstawiał nas w finale. Udało się zajść bardzo daleko. Było bardzo blisko, ale zadecydowały niuanse. Każdy z nas chciał pokazać, że Ostrów stać na wygranie ligi. Teraz nic nie zrobimy. Taki jest sport, trzeba znieść porażkę.


Sezon starszego z braci Szczepaniaków można podzielić na dwie części. W pierwszej fazie zawodnik Ostrovii prezentował bardzo dobrą formę nie tylko w zawodach ligowych, ale też w turniejach indywidualnych. Później przyszedł kryzys. 32-latek nadal dobrze jeździł na własnym torze, ale na wyjazdach był zupełnie innym zawodnikiem. - Początek sezonu - pierwsze 2-3 miesiące - był dosyć udany. Wywalczyłem dobre miejsce w Złotym Kasku, znalazłem się też w finale Indywidualnych Mistrzostw Polski. Wszystko szło w miarę dobrze. Później te długie przerwy wybiły mnie z rytmu. Pierwsza przerwa miesięczna, druga przerwa miesięczna i te wyniki stały się coraz gorsze. Przede wszystkim moją bolączką były wyjazdy. Odjechaliśmy 25 treningów i wszystkie były w Ostrowie. Na miejscu wszystko pasowało, a przyszedł wyjazd i pojawiały się problemy. Jazdy było bardzo mało. Zagraniczni zawodnicy jeździli w kilku ligach, my tylko w Polsce. To było widać, że nam odjechali. Mieliśmy problem – przyznał szczerze Szczepaniak.


Wychowanek ostrowskiej Iskry przyznaje, że liczba spotkań musi się zwiększyć. W przeciwnym wypadku nie ma sensu dalej bawić się w żużel. - Musi być więcej jazdy. Na dłuższą metę jeśli będzie tak mało meczów w Nice Polskiej Lidze Żużlowej i przyjdzie mi tu jeździć, to lepiej chyba odpuścić, bo mija się to kompletnie z celem. Jazda raz na miesiąc, albo raz na dwa tygodnie jest bezsensowna – zakończył zrezygnowany zawodnik Ostrovii.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk




Kategoria: Żużel
Komentarze (0)