Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Bez liderów nici z mistrzostwa – sezon 2015 w wykonaniu KS Toruń

Bez liderów nici z mistrzostwa – sezon 2015 w wykonaniu KS Toruń

Żużel | 01 paździenika 2015 20:14 | Mateusz Dziopa
Paweł Przedpełski był prawdziwym liderem KS Toruń w tym sezonie
fot. M. Karczewski
Paweł Przedpełski był prawdziwym liderem KS Toruń w tym sezonie

 W żużlowej ekstralidze znamy już wszystkie rozstrzygnięcia. Na więcej z pewnością liczyli fani KS Toruń, którzy w pewnym momencie mogli nawet marzyć o walce w finale rywalizacji o tytuł Mistrza Polski. Skończyło się na czwartym miejscu, które ujmą dla drużyny nie jest, choć pewnie nie satysfakcjonuje ono w pełni zarówno zawodników jak i kibiców.


Ten sezon dla torunian zapowiadał się znakomicie – transfery Łaguty, Gomólskiego i Doyle’a, który miał być objawieniem, jak rok wcześniej Peter Kildemand, a także pozostawienie w składzie Chrisa Holdera, odradzającego się Adriana Miedzińskiego, znakomitych juniorów – Pawła Przedpełskiego i Oskara Fajfera, a w perspektywie zakontraktowanie Darcy’ego Warda zapowiadało nie tylko walkę o play-offy, ale i o tytuł.


Start sezonu niezły – remis u siebie ze Spartą Wrocław, minimalna porażka w Zielonej Górze, triumf w Gorzowie, w Lesznie, a także wygrana z GKMem dały kibicom nadzieję, że KST może w tym roku osiągnąć bardzo wiele. I tak na dobrą sprawę, pomimo coraz słabszej postawy zawodników, którzy mieli być liderami, ta nadzieja trwała, bo nawet podczas play-offów, a dokładniej spotkania w Lesznie (swoją drogą tamten dwumecz był dla mnie bardziej porywający niż finał i mecz o 3.miejsce razem wzięte) i pogoni Byków do 13.biegu torunianie, pomimo braku Kacpra Gomólskiego trzymali wynik i naprawdę niewiele im zabrakło do finału. Mecz o 3.miejsce był spotkaniem „do odjechania”, bowiem porażka w półfinale była z pewnością gorzką pigułką do przełknięcia. Nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie zawodników – oni walczyli na torze, który był prezentem od Jacka Gajewskiego dla gości, mam tu na myśli również kibiców – spotkanie to było nawet ciężko zaliczyć do tych typowo „piknikowych”. „No ładnie jadą chłopaki, ładnie” i na tym koniec. Myślę, że Mateusz Klich rozdałby kilka tysięcy zakazów stadionowych. Mecz skończył się porażką, która praktycznie przekreśliła szanse KST na jakikolwiek medal. Przeproszę w tym miejscu kibiców z Torunia, ale wydaje mi się, że i w Zielonej Górze i w Gorzowie widzielibyśmy więcej zaangażowania i na torze i na trybunach, niezależnie od tego czy stawką jest brąz, złoto czy 5.miejsce.


Nie mogę jednak całego sezonu torunian oceniać tylko poprzez pryzmat play-offów. Bo przecież w tej fazie torunianie mogliby trafić na inną drużynę, gdyby tylko podczas rundy zasadniczej spisywali się lepiej. W ostatnich czterech kolejkach Anioły poniosły trzy porażki i raz zremisowały u siebie z Unią Tarnów. Słabo prezentowali się Doyle, Łaguta, Miedziński, Gomólski i Fajfer, w kratkę jeździł Holder. Tylko Paweł Przedpełski trzymał wysoki poziom i, gdy tylko udało mu się uniknąć nieszczęśliwych wypadków, regularnie zdobywał „trójki”. Junior KST stał się liderem drużyny, na naszych oczach płynnie przechodzi ze statusu młodzieżowca na światową gwiazdę speedwaya. Przez długą część sezonu, że w przeciwnym kierunku podąża Adrian Miedziński, ale popularny Miedziak pokazał, że stać go na naprawdę bardzo wiele w ostatnim tegorocznym meczu na MotoArenie. Wychowanek KST jest ważną postacią w drużynie i fani z pewnością liczą na wiele punktów Miedzińskiego dla toruńskiej drużyny.


Inaczej muszę ocenić obcokrajowców, którzy muszą jeździć na najwyższym poziomie, czego, szczególnie pod koniec sezonu, zabrakło w drużynie KS Toruń. Chris Holder prezentował się przeciętnie – miewał mecze, w których prezentował się świetnie, miewał spotkania, które należy ocenić jako występy poniżej krytyki. Choćby takiego poziomu pod koniec sezonu Jasonowi Doyle’owi o Grigorijowi Łagucie. Wydaje się, że Doyle’a przerósł ten sezon. Australijczyk startował w barwach drużyny z Torunia, a oprócz tego w Leicester Lions i Dackarnie Malilla, do tego doliczmy występy w Grand Prix… dużo występów nie służy, co Australijczyk odczuł szczególnie w ostatnich tygodniach. Koniec sezonu to również nienajlepszy czas dla Grigorija Łaguty, którego ostatnie występy najlepiej podsumowuje mecz na MotoArenie przeciw drużynie Unii Tarnów, podczas którego nie zdobył ani jednego punktu, co zapewne przekreśliło jego szanse na pozostanie w drużynie Aniołów na przyszły sezon.


Rok 2015 nie był może dla toruńskiego speedwaya tak dobry, jak wyobrażali to sobie kibice. Zawodnicy KST obudzili w kibicach spore nadzieje, które zostały brutalnie zweryfikowane na sam koniec sezonu. Zabrakło punktów seniorów, w szczególności obcokrajowców. Fani toruńskiej drużyny liczą z pewnością teraz na to, że szefostwo klubu wyciągnie z zakończonego sezonu wnioski, co przełoży się na odpowiednie transfery zimą i walkę o tytuł w 2016 roku. Czwarte miejsce może i nie jest dla torunian złe, ale po kilku latach z rzędu lokowania się na trzeciej, czwartej czy piątej lokacie kibice z pewnością chcą oglądać na MotoArenie walkę o złoto. Zwycięską walkę o złoto.

 

 


Kategoria: Żużel
Komentarze (0)