Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Faworyt ligi zlany w Pile. Seria błędnych decyzji częstochowian!

Faworyt ligi zlany w Pile. Seria błędnych decyzji częstochowian!

Żużel | 28 marca 2016 23:47 | Hubert Błaszczyk
Thomas H. Jonasson (kask biały) zawalił na całej linii.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Thomas H. Jonasson (kask biały) zawalił na całej linii.

Nie tak wielkanocny poniedziałek wyobrażali sobie zawodnicy i włodarze Włókniarza Częstochowa. Lwy jechały do Piły po dobry wynik. Nikt raczej głośno nie mówił o zwycięstwie, ale planem minimum było zdobycie 40 punktów. Do tej granicy wracającym do ligi częstochowianom dużo zabrakło. W Pile zostali zmiażdżeni. Ujechali zaledwie 29 punktów.

 

Kibice, którzy nie oglądali spotkania za pośrednictwem TVP zapewne zadają sobie pytanie, dlaczego Lwy na inaugurację dostały takie lanie. Powodów jest kilka. Przede wszystkim na ten wynik złożyły się błędne decyzje kierownictwa.

 

Częstochowianie przed meczem w Pile niemal wcale nie jeździli spod taśmy. Najbardziej objeżdżeni byli Artur Czaja i Thomas H. Jonasson. W przypadku pierwszego zdało to egzamin, bo był najlepszym zawodnikiem Lwów, zdobywając 9 punktów. Występ Szweda lepiej przemilczeć. Zawodnik ścigający się w poprzednim sezonie w Grand Prix przywiózł do mety zaledwie jeden punkt. Po meczu tłumaczył się złym doborem silników, ale profesjonaliście takie wpadki nie powinny się przydarzać.

 

Brak objeżdżenia wpływał na asekuracyjną jazdę zawodników Włókniarza. Moment startowy nie był najgorszy w wykonaniu częstochowian. Rozegranie pierwszego łuku i jazda na dystansie pozostawiały jednak sporo do życzenia. Kościuch, Dolny i Szczepaniak nie mieli najmniejszych problemów z objeżdżaniem rywali. Co śmieszniejsze dużo młodszym przeciwnikom plecy pokazywał 48-letni Piotr Świst.

 

Sporo zastrzeżeń można mieć też do doboru składu przez menedżera Michała Finfę. W Częstochowie ustalono, że pierwsze trzy spotkania zespół odjedzie w formacie 6 Polaków i jeden obcokrajowiec. Nie wiemy, czemu mają służyć tego typu sztywne podziały, ale nie są one dobre. – Już na treningu w Częstochowie widać było, że bez formy jest Rafał Trojanowski. Objeżdżał go nawet 18-letni Andreas Lyager – mówi nam jeden z kibiców Włókniarza.

 

Sympatyków Lwów może też martwić to co działo się w parku maszyn podczas spotkania. Wymowny był obrazek, na którym widzieliśmy naradę Włókniarza. Zespół przegrywał wówczas kilkunastoma punktami. Na twarzach zawodników malował się uśmiech. Nie było sportowej złości, ani przesadnej mobilizacji. Atmosfera przypominała raczej sparing, a nie mecz o ligowe punkty. To jednak nie zabawa, bo w Częstochowie kibice są głodni żużla, a jeszcze bardziej zwycięstw swojej drużyny.

 

Podczas spotkania popełniono też kilka błędów taktycznych. Pierwsze zmiany pojawiły się dopiero w jedenastym wyścigu. Nie upilnowano, by Daniel Jeleniewski zmieścił się w czasie dwóch minut. Nie wykorzystano także potencjału Damiana Dróżdża. Błędem było też wystawienie w biegach nominowanych Thomasa H. Jonassona. Szwed powinien być już pod prysznicem. Najlepiej zimnym.

 

Po meczu w szeregach gości było gorąco. Prezes Świącik zapowiadał konsekwencje. Thomas H. Jonasson może zapomnieć o występie w Rawiczu. Przenalizowane zostaną również błędy sztabu szkoleniowego. Faworyt ligi dostał mocny cios, ale poważne drużyny poznaje się po tym, jak wychodzą z trudnych sytuacji. Okazja do rehabilitacji nadarzy się 10 kwietnia, kiedy do Częstochowy przyjedzie Orzeł Łódź. Wcześniej Włókniarza czeka mecz z outsiderem z Rawicza.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk


Kategoria: Żużel
Komentarze (0)