Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Huckenbeck: awans do finału Speedway of Nations byłby ważny dla Niemiec

Huckenbeck: awans do finału Speedway of Nations byłby ważny dla Niemiec

Żużel | 02 czerwca 17:53 | Hubert Błaszczyk
Kai Huckenbeck - pierwszy z prawej
fot. Marcin Karczewski/Superstar.com.pl
Kai Huckenbeck - pierwszy z prawej

Już w sobotni wieczór Niemcy wystartują w pierwszym półfinale Speedway of Nations. W drużynie gospodarzy wystartuje Kai Huckenbeck, z którym porozmawiał dziennikarz SPORT4FANS - Maciej Baraniak. 

 

 – Kai, wielu żużlowców z Niemiec z którymi rozmawiałem, jest zdania że Niemcy w tym roku na arenie międzynarodowej mają większe szanse niż w roku ubiegłym. Nie ma już DPŚ, są nowe reguły, na dniach wielki turniej Speedway of Nations we Wrocławiu na Stadionie Olimpijskim. Podzielasz ich optymizm ?
– Myślę, że dla nas Niemców to lepiej. Zostało to zredukowane w zasadzie do dwóch jeźdźców, no dobra trzech licząc rezerwowego. Na pewno będzie nam prościej niż mielibyśmy jeździć w czterech.

 

– Sądzisz, że będzie wam jako reprezentacji Niemiec pokonać drogę do finału tych rozgrywek z Teterow. Tylko trzy drużyny mogą się tam znaleźć z każdego barażu , a konkurencja jest ogromna: Dania, Rosja, Łotwa… Ty masz tworzyć parę z Martinem Smolińskim a rezerwowym ma być Michael Hartel.
– Tak , naturalnie konkurencja zawsze jest duża. Jednak to nie jest niemożliwe, znamy tor w Tetrow. Jeśli to będzie nasz dzień, a mam taką nadzieję, to będzie to możliwe. To byłoby coś ważnego dla Niemiec, aby awansować dalej.

 

- Jak to się stało, że trafiłeś do speedwaya i jak długo już jesteś już w tym sporcie?
– Moje początki to rok 2002, a więc już bardzo długo. W zasadzie to pierwszy motorek dostałem pod choinkę od mojego taty. Zawsze chciałem jeździć na motorze i tak to się potoczyło. Licencje i tak dalej, aż do teraz gdzie jestem.

 

– Czy twoi rodzice zaakceptowali od razu twoje plany czy próbowali odciągnąć ciebie od tego pomysłu?
– Mama naturalnie nie lubiła tego, ze względu na to jak niebezpieczny jest to sport. Mój tato był za i tak pozostaje do dziś, wspiera mnie. Jego serce również bije dla speedwaya.

 

– Jak reagują twoi najbliżsi, kiedy ścigasz się spod taśmy? Towarzyszą tobie podczas zawodów czy raczej wolą tego dnia pozostawać w domu?
– Tylko tato mi towarzyszy, natomiast mama w zasadzie dotychczas na żywo może widziała dwa wyścigi z moim udziałem. Nie jest fanem tego sportu.

 

–Nie powiem nic odkrywczego, ale generalnie wiadomo, że ten sport wymaga wielu nakładów finansowych. Jak sobie radzisz z tym obciążeniem finansowym, w 1. Bundeslidze w Niemczech bądź w Polsce jest ciężko o znalezienie sponsorów?
– Tak jest bardzo ciężko, sądzę że bez sponsorów byłoby to niemożliwe. Naprawdę mam to szczęście, że mam kilku naprawdę dobrych sponsorów i każdego roku dalej mnie wspomagają. Jednak mimo to jest ciężko, jeśli nie zdobywasz punktów, a co za tym idzie pieniędzy. Musisz dalej próbować i patrzeć na przód.

 

– Jakby ktoś jeszcze chciałby ciebie wspierać, znalazłbyś miejsce jeszcze na jego reklamę na kevlarze lub gdzie indziej?
- Z tym nie byłoby problemu, możliwości jest wiele.

 

–Jakie są twoje największe dotychczasowe sukcesy w zawodach motocyklowych?
– Parę ich było, ale taki mój najlepszy sukces do tej pory to ten kiedy zostałem indywidualnym mistrzem Niemiec w 2013 i 2014 roku.

 

– Należysz do zawodników, którzy chętnie analizują swoją jazdę w domowym zaciszu ,jeśli tylko są jakieś dostępne materiały telewizyjne z twoim udziałem?
– Często to robię, bardzo chętnie. Obserwuję każdy wyścig, patrzę gdzie popełniam błędy. Próbuję wyciągnąć z tego jakieś wnioski, skorygować błędy i poprawić się

 

– Sezon już powoli się rozkręcił a pewnie masz cele i marzenia. Mógłbyś się nimi z nami podzielić?
– Można marzyć i wiele planować, jednak ja to tego podchodzę na luzie. Nie mówię, że teraz muszę to i to osiągnąć. To mój sposób bycia, jak się uda to okej...

 

– W zeszłym sezonie z drużyną Brokstedt Wikinger zdobyłeś wicemistrzostwo Niemiec w 1.Bundeslidze. Widzisz szansę, abyście w tym roku zaatakowali pierwszą lokatę i zdetronizowali Landshut Devils?
– Mam taką nadzieję, ale spójrz jakiego mamy silnego rywala. Oni już wiele razy byli mistrzem i zawsze są silni.(22.04 zespół bez Kaia przegrał na wyjeździe z obrońcą tytułu 40:42 –dop.aut.) W tym roku jechałem już jeden mecz, wygraliśmy, w następnym tygodniu mam kolejny mecz ,wyjazd do Stralsund.

 

– Myślisz, że jeśli chodzi o regulamin w 1. Bundeslidze, są jakieś rokowania na to abyście jeździli więcej spotkań, aby było podobnie jak w innych ligach mecz i rewanż w rundzie zasadniczej?
– Mam nadzieję, że będą zmiany, aby był mecz i rewanż. Na pewno to pomogłoby rozwinąć ten sport w Niemczech dzięki temu, bardziej go spopularyzować. Tak ,aby fani każdej z drużyn mogli jeszcze bardziej się identyfikować i powiedzieć, że teraz znowu nasza drużyna jedzie i my musimy też tam z nimi być. Niestety w tym roku dalej jest po staremu, z finałem masz maksymalnie sześć meczów, już wiele razy proponowałem żeby wprowadzono jakieś zmiany, może uda się w przyszłym roku.

 

– Czym interesujesz się poza speedwayem i co robiłbyś w życiu, gdybyś nie został żużlowcem?
– Motocrossem, a poza tym może jeździłbym na kartingach, co zresztą kiedyś robiłem przez dwa lata.


Po meczu GKM-u Grudziądz we Wrocławiu rozmawiał Maciej Baraniak

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)

Żużel

Najpopularniejsze

Najnowsze

Partnerzy SPORT4FANS.PL