Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Studziński: staram się słuchać rad Klindta

Studziński: staram się słuchać rad Klindta

Żużel | 02 lipca 13:12 | Izabela Jasińska
Marcel Studziński
fot. Sonia Kaps
Marcel Studziński

Po niespodziewanym zwycięstwie Polonii Bydgoszcz w Krośnie przyszedł czas na kolejne sportowe zmagania, tym razem, przed własną publicznością. Zawody nie należały do najszęśliwszych, były bowiem pełne niefortunnych zdarzeń. 
 
Już w pierwszym wyścigu doszło do wypadku, po którym Renat Gafurov został ukarany żółtą kartką, a zawodnik gospodarzy, Oskar Ajtner-Gollob opuścił tor w karetce. Był jednak zdolny do dalszej jazdy. Całe spotkanie zakończyło się wynikiem 34:55. Skutecznym ogniwem gości na pewno byli, wypożyczeni z gorzowskiej Stali, juniorzy - Kamil Nowacki i Marcel Studziński. Drugi z tych zawodników postanowił poświęcić nam trochę czasu i odpowiedzieć na kilka pytań.
 
- Jesteś zadowolony ze swojego występu i dorobku punktowego?
Marcel Studziński: - Trudno mi szczerze powiedzieć, ponieważ w biegu juniorskim byłem dobrze dopasowany. W moim drugim wyścigu było już trochę gorzej i w dodatku na trzecim okrążeniu dopadł mnie defekt w postaci "kapcia" w tylnej oponie. Dałem radę mimo to przyjechać przed Mateuszem Jagłą, jednak nie było w tym żadnego komfortu jazdy, bo wiadomo - nie było powietrza w kole. W kolejnych biegach szukaliśmy ustawień, ale za każdym razem było albo za mocno, albo za słabo. To są cztery punkty i nie jest źle, ale oczekuję od siebie więcej.
 
- Jak jeździ ci się na bydgoskim owalu?
- Pierwszy raz miałem okazję jechać na tym torze. Wcześniej przyjeżdżałem tutaj, ale na minitor. Tor jest duży. Podoba mi się jak każdy w Polsce. Nie mogę narzekać, jestem juniorem i na każdym torze muszę się rozwijać.
 
- Spodziewałeś się tak wysokiej wygranej z Polonią Bydgoszcz?
- Żadnego rywala nie lekceważymy, jeździmy na mecze, żeby wygrywać. Przed meczem nie nastawiam się na konkretny wynik. Zawsze chcę zrobić jak najwięcej punktów.

- Rozgrywają się właśnie Drużynowe Mistrzostwa Polski Juniorów. Czy dla Ciebie są one dobrym przygotowaniem do ligi?
- Są to dla mnie zawody młodzieżowe. Czysto szkoleniowe, ale tor na zawodach ligowych diametralnie się różni od tego, który jest na DMPJ. Co z tego, że przygotuję się na twardy tor, jak dojdzie do meczu i będzie znacznie przyczepniejszy. Mogę się jednak oswoić z geometrią tych torów, więc te zawody są dobrym przygotowaniem do ligi.
 
- Jak zaczęła się twoja kariera żużlowa?
- W wieku sześciu lat tata mnie zabrał na mecz. Wówczas Gorzów mierzył się z Ostrowem, który to teraz reprezentuję, a ja generalnie pochodzę z Gorzowa. To był mecz o wejście do Ekstraligi i Gorzów wygrał wtedy to spotkanie. Ja powiedziałem tacie, że chcę jeździć. Zacząłem od minitorów, w 2013 skończyłem z miniżużlem i przeszedłem na duży tor.
 
- Jako, że jesteś z Gorzowa, to zapewne kibicujesz tamtejszej drużynie w rozgrywkach ekstraligowych?
- Tak, ale nie mam czasu śledzić jakoś szczegółowo wyników Gorzowa, bo równolegle mam mecze i skupiam się na swojej jeździe, a tylko w wolnym czasie coś tam podpatruję.
 
- Masz jakiegoś zawodnika w Speedway Grand Prix, który jest dla Ciebie faworytem?
- W mistrzostwach świata nie mam, chociaż mam duży respekt do Taia Woffindena, rozmawiałem z nim kilkakrotnie w Ostrowie na treningach. Ja przede wszystkim bardzo szanuję Nicolaia Klindta z naszej drużyny, to jest taki mój wewnętrzny idol w tym momencie i staram się słuchać jego rad i jeździć tak jak on.
 
IZABELA JASIŃSKA
Kategoria: Żużel
Komentarze (0)

Żużel

Najpopularniejsze

Najnowsze

Partnerzy SPORT4FANS.PL