Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Krzysztof Gałandziuk: możemy w ciemno liczyć na Woffindena, Janowskiego i Drabika

Krzysztof Gałandziuk: możemy w ciemno liczyć na Woffindena, Janowskiego i Drabika

Żużel | 01 czerwca 20:21 | Maciej Baraniak
Krzysztof Gałandziuk
fot. Marcin Karczewski/Superstar.com.pl
Krzysztof Gałandziuk

– W meczu z lublinianami Tai miał słabą końcówkę, poczuł się kiepsko i w tej chwili udzielana jest mu pomoc ambulatoryjna. Nie wiem co jest tego przyczyną - czy osłabienie lub zatrucie jakieś. To było widać, że to nie był ten Tai w końcówce zawodów – stwierdził Krzysztof Gałandziuk w rozmowie z Maciejem Baraniakiem.

 

– Panie Krzysztofie rozmawiamy tuż po meczu Sparty Wrocław z Motorem Lublin. Odjechaliście już zatem mecze ze wszystkimi rywalami w PGE Ekstralidze w sezonie 2019, za tydzień już runda rewanżowa. Jak by pan podsumował dokonania Sparty w tej pierwszej fazie sezonu?
– Zaczyna już funkcjonować to, na co liczyliśmy od samego początku – czyli obudzenie się drugiej linii. Mam tu na myśli Maxa Fricke’a , który pojechał fajne zawody, Gleba Czugunowa, który też w spotkaniu z Motorem wygrał ważny bieg i przywiózł ważne punkty, na których nam zależy. Kuba Jamróg zaczyna przywozić punkty, bo wiemy że na liderach na których opiera się drużyna – Tai'u Woffindenie, Maćku Janowskim czy Maksiu Drabiku, to na nich możemy w ciemno liczyć. W meczu z lublinianami Tai miał słabą końcówkę, poczuł się kiepsko i w tej chwili udzielana jest mu pomoc ambulatoryjna. Nie wiem co jest tego przyczyną - czy osłabienie lub zatrucie jakieś. To było widać, że to nie był ten Tai w końcówce zawodów.


– Czy spodziewaliście się tak dużego oporu ze strony beniaminka – Motoru Lublin (zespół lubelski wywalczył na Stadionie Olimpijskim aż 43 punkty, najwięcej z ekip które w tym roku gościły we Wrocławiu!- dop.aut)?
– Szczerze – tak, przecież tam są fantastyczni zawodnicy. Niejednokrotnie pokazali na innych meczach wyjazdowych, że potrafią jechać i wcale tutaj nie liczyliśmy na łatwą przeprawę.


– Jeśli chodzi o pana funkcję w zespole Betardu Sparty Wrocław, chciałbym wyjaśnić jedną rzecz. Na oficjalnej stronie klubowej przedstawiany jest pan jako dyrektor sportowy, czasami we Wrocławiu widuję pana w bluzie z napisem kierownik zawodów, a na meczach wyjazdowych z napisem kierownik drużyny.
– W klubie jestem dyrektorem sportowym klubu, na zawodach przy drużynie jestem generalnie kierownikiem drużyny, natomiast czasami tutaj lub głównie we Wrocławiu byłem kierownikiem zawodów, bo materia którą trzeba ogarnąć na zawodach jest tak duża, że musiałem po prostu to robić. W tej chwili mam już jednak następcę i myślę, że tak zostanie już na stałe.


– Która z tych funkcji jest panu najbliższa i zarazem najbardziej odpowiedzialna?
– Każda jest odpowiedzialna inaczej, tutaj odpowiadamy za całokształt zawodów- za to co się dzieje na torze, za to co się dzieje na publiczności, po prostu za wszystko. Będąc kierownikiem drużyny odpowiada się za wynik, za drużynę, za zmiany, za dynamikę zawodów, za którą trzeba podążać i reagować, przewidywać. Te dwie funkcje są po prostu inne, ale jednakowo odpowiedzialne.


– Patrząc na ligową tabelę po tych siedmiu kolejkach możemy zauważyć, że ta pierwsza trójka już się nam wykrystalizowała. Jest Unia Leszno, Falubaz i wy – Betard Sparta Wrocław. Według terminarza i kibiców powiedzmy, macie już ,, autostradę’’ do fazy play-off. Czy ewentualny play-off z Falubazem moglibyśmy już teraz brać w ciemno?
– Wydaje mi się, że tak jak powiedziałeś, w play-off na pewno pewniakami są: Leszno, Zielona Góra i Wrocław, wydaje mi się bez najmniejszego problemu powinni się tam znaleźć. Kto czwarty? Za Boga nie wiem, nie mam pojęcia, trudno przewidywać….

 

Rozmawiał Maciej Baraniak

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)