Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Nie próbujcie tego w domu

Nie próbujcie tego w domu

Żużel | 08 kwietnia 2013 13:56 | Jakub Kacprzak

fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl

Ludzie od zawsze szukali adrenaliny i wyzwań. Neandertalczycy uganiali się za mastodontami i tygrysami szablo zębnymi. W czasach średniowiecza jeśli nie było wojen to organizowano konkursy rycerskie. Dziś, gdy mamy nowoczesne laptopy, samochody i telefony komórkowe, mogłoby się wydawać, że nie potrzeba nam wrażeń i niebezpieczeństwa. Rozleniwił się nasz gatunek, zamiast na koniach woli podróżować pierwszą klasą linii lotniczych, a jedynym polowaniem, jest polowanie na okazje w hipermarkecie. Jednak nie do końca zapomnieliśmy o swych pierwotnych instynktach i potrzebach. Są na tym świecie ludzie, którzy kochają ryzykować i nie jest to ryzyko związane z odgadnięciem płci tajlandzkiej prostytutki. Zapraszam Was do świata czarnego sportu, gdzie ryk silników straszy dziewice, prędkość prześciga tą osiąganą przez najlepsze wierzchowce, a rycerze czarnego sportu zabijają potwory lepiej niż Geralt z Rivii. Panie i Panowie... witajcie w świecie speedwaya!


Nie będę Wam tłumaczył na czym polega żużel. Jeśli chcecie się dowiedzieć to po prostu przyjdźcie na stadion i obejrzyjcie niesamowite widowisko jakie funduje rywalizacja na torze. Wiele osób zadaje sobie pytanie, w czym tkwi sekret atrakcyjności speedwaya? Co takiego przyciąga ludzi, by oglądać jeżdżących tylko w lewo jeźdźców. Odpowiedź nie kryje się pod głośnymi nazwiskami gwiazd, czy potrzebą kibicowania komuś. Nie. Tutaj wszystko opiera się o emocje i pierwotne instynkty. Nie ma bowiem drugiego takiego sportu, który łączyłby ze sobą niebezpieczeństwo, ekstremalne wyzwania i strach przed śmiercią. Tutaj nie ma mowy o łagodnej jeździe i oszczędzaniu się. Jeśli to robisz – przegrywasz. A przegranych nikt nie lubi. Więc jeśli nie chcesz, by śmiano się z Ciebie, wygwizdywano i układano niewybredne wierszyki… lepiej zacznij jeździć na maksimum umiejętności. Każdy żużlowiec nie jest do końca normalnym człowiekiem. To wariaci, którzy kochają ekstremalne wyzwania. Jak inaczej nazwać osobę, która ok. trzech razy w tygodniu wsiada na motocykl bez hamulców i biegów, a jedynym sposobem na zmniejszenie rozpędzonej machiny jest odjęcie gazu poprzez kontrolę manetki na kierownicy?


Prędkość rozwijana przez taki motocykl przekracza 100 km/h. To więcej niż stary Golf II czy Maluch. Poza tym żużlowca od twardego toru nie ochrania praktycznie nic poza ochraniaczami pod kewlarem i kask. Kask, który notabene utrudnia widoczność. Aby pokazać Wam jak niewielkie pole widzenia ma żużlowiec, pokażę Wam film Adama Skórnickiego, na którym to doskonale widać:




Ciekawie, prawda? Ci ludzie kochają niebezpieczeństwo i adrenalinę. Ryzykują naprawdę wiele, bowiem wypadków na torach żużlowych jest niestety mnóstwo. W tym tygodniu byliśmy świadkami fatalnie wyglądającego upadku Damiana Balińskiego. Spójrzcie sami:




Wyglądało tragicznie, a skończyło się bez jakichkolwiek złamań. To cud, że zawodnik Unii Leszno wyszedł z tego bez żadnego szwanku. Takich upadków jest całe mnóstwo. Niektóre kończą się poważnymi kontuzjami, inne jedynie sprawiają, że zawodnik czuje się jakby ktoś wrzucił go do wielkiej pralki na tryb wirowania. Tutaj możecie zobaczyć kompilację wypadków.

 


Trzeba przypomnieć niewtajemniczonym, że jeszcze kilka lat temu nie było dmuchanych band na stadionach. Jeśli żużlowiec tracił panowanie nad motocyklem to wpadał w murek/siatkę, które były niezwykle niebezpieczne. Bandy dają większą szansę na obniżenie ryzyka poważnych kontuzji, jednak nigdy w żużlu nie można być pewnym, że po upadku żużlowcowi nic się nie stanie. Ryzyko jest wpisane w tę pasję. Dla niektórych jest to jedynie kręcenie się w kółko przez czterech gości na motocyklach. Jednak prawda jest taka, że ci ludzie mają cholernie dużą odwagę i są twardsi niż cała grupa Avengers razem wzięta.


 Dlatego gdy słyszę, że żużel to nudny sport, który nie wymaga od zawodnika wielkich umiejętności, mam ochotę wsadzić takiego kretyna, który to mówi na motocykl, przywiązać i puścić go przy pełnej prędkości na tor. Speedway to emocje, ryzyko, adrenalina i świadomość, że nigdy do końca nie można być pewnym czy wróci się cało z zawodów. Pamiętam jak na treningach w Łodzi, siedziałem na trybunach z mamą Damiana Michalskiego. Pytałem jak wytrzymuje stres związany z tym co robi jej syn. Uśmiechnęła się, zaciągnęła papierosem i powiedziała, że nerwy ją zjadają za każdym razem, ale cieszy się, że jej syn ma taką pasję.  A pasja ta... jest tylko dla najodważniejszych!

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)