Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Jurica Pavlic: W Grand Prix za każdy błąd płaci się ostatnim miejscem

Jurica Pavlic: W Grand Prix za każdy błąd płaci się ostatnim miejscem

Żużel | 27 kwietnia 2013 16:59 | Hubert Błaszczyk
Jurica Pavlic w akcji podczas Grand Prix w Gorican.
fot. Wojciech Tarchalski
Jurica Pavlic w akcji podczas Grand Prix w Gorican.

Jurica Pavlic to zawodnik, który w wieku juniora był typowany na jedną z gwiazd światowego speedwaya. Świadczyły o tym dwa medale Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów: brązowy z 2008 roku i srebrny wywalczony rok później. W ostatnich latach, kariera Chorwata nie potoczyła się jednak w kierunku Grand Prix, gdzie startuje światowa elita. Przed tym sezonem Pavlic zmienił po sześciu latach klub w Polsce. Z Leszna, gdzie był traktowany jak swój zawodnik przeniósł się do Rzeszowa. O tej decyzji i wielu innych kwestiach rozmawialiśmy z sympatycznym zawodnikiem po sparingu w Ostrowie Wielkopolskim.


Przed tym sezonem zmieniłeś barwy klubowe, przeszedłeś z Leszna do Rzeszowa. Pierwsze mecze pokazały, że to był dobry ruch z Twojej strony.
Mam nadzieję, że kibice też tak myślą. Ja jestem zadowolony z tego, że zmieniłem klub, bo potrzebowałem po kilku latach w Lesznie jakieś zmiany. Na razie okazuje się, że dobrze zrobiłem, bo po sześciu latach w Lesznie w ogóle nie potrafiłem jeździć na twardych torach. Mój styl jazdy nie jest tak luźny jak powinien być na twardej nawierzchni. Powoli jednak rozkręcam się, ale jeszcze nie czuję się w stu procentach dobrze.


W tym sezonie w rozgrywkach ENEA Ekstraligi weryfikować tory ma komisarz. W drugiej kolejce chyba Wam on jednak mocno popsuł plany.
Czytałem już dużo na ten temat. Dużo było wypowiedzi z naszej strony po meczu i chyba już nie ma sensu tego komentować. Po prostu komisarze mają prawo do tego, by zrobić tor tak jak oni uważają. My jako zawodnicy musimy dostosować się do tego.


Teoretycznie może okazać się więc, że teraz komisarz popsuł tor rzeszowskiej drużynie, a na wyjeździe pomoże Wam, bo gospodarze nie będą idealnie spasowani do nawierzchni.
Tak, zmniejsza się handicap gospodarza. Po prostu taki jest regulamin i trzeba się tego trzymać. Każdy tor jest równy dla wszystkich. Jako goście musimy się dopasować i po prostu wygrywać.


Pierwsze mecze w ENEA Ekstralidze pokazały, że bardzo dobrze rozumiesz się na torze z Rafałem Okoniewskim, bo jeśli chodzi o jazdę parą, to w Gorzowie byliście nie do przejścia.
Nawet tutaj w Ostrowie Wielkopolskim mieliśmy okazję, żeby parowo pojechać, ale wiadomo to był sparing, dlatego nie chcieliśmy robić tego zbyt ostro, bo wiadomo, że nikt nie chce odnieść niepotrzebnej kontuzji. Próbowałem mu jednak pomóc, bo byłem z przodu. Na razie podoba mi się tego typu jazda, ale nie tylko z Rafałem, bo jadąc z każdym innym zawodnikiem zawsze staram się, żeby przywieźć jak najwięcej punktów dla klubu w danym biegu.


Wiadomo, że przed startem sezonu zawodnicy lubią stawiać sobie cele na zbliżający się rok. Jak wyglądało to w Twoim przypadku?
Jasne, że każdy ma swoje cele, ale myślę, że nie powinienem głośno mówić o tym. Po prostu na torze swoją postawą chcę pokazywać, że jest coraz lepiej.


W tym roku z cyklu Grand Prix wypadł Twój domowy turniej w Gorican. Czy można więc się spodziewać, że w tegorocznych eliminacjach podejmiesz walkę o stałe miejsce w Grand Prix?
Myślę, że na razie jest jeszcze za wcześnie. Muszę popracować nad sobą i nad swoim sprzętem, żeby wyniki w każdych zawodach, w których startuje były lepsze, bo mam zbyt dużo wzlotów i upadków. Chyba jeszcze mnie nie stać na Grand Prix. Tam trzeba startować na każdej nawierzchni, również na twardych torach. Mamy tam 15 najlepszych zawodników świata, za każdy błąd płaci się ostatnim miejscem. Muszę się rozkręcić, żeby wyniki we wszystkich ligach były na dobrym poziomie. Wtedy dopiero będę mógł zacząć myśleć o Grand Prix.


W ostatnich tygodniach pojawiła się jednak ciekawa alternatywa dla Grand Prix, a jest nią turniej o tytuł Indywidualnego Mistrza Europy. Jedna z rund jest zaplanowana w Gorican, także całkiem możliwe, że z najlepszymi zawodnikami będziesz miał okazję się pościgać.
W następną środę mam kwalifikacje do tych zawodów, także lepiej byłoby jakbym zakwalifikował się do finału eliminacji, a nie dostał dziką kartę na jednorazowe zawody. W mojej opinii nie zacząłem jednak sezonu najlepiej. Albo inaczej, zacząłem bardzo dobrze, ale teraz nie idzie to w takim kierunku, w jakim bym chciał. Musimy popracować głównie nad ustawieniami na twardych torach i swoją jazdą, bo wygląda na to, że teraz już wszędzie będą twarde tory.

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)