Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Medale odjeżdżają Polakom

Medale odjeżdżają Polakom

Żużel | 03 czerwca 2013 16:24 | Hubert Błaszczyk
Tomasz Gollob nie popisał się w Cardiff.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Tomasz Gollob nie popisał się w Cardiff.

Nieudane dla Tomasza Golloba i Jarosława Hampela były sobotnie zawody cyklu Grand Prix w Cardiff. Polacy, którzy aspirują w tym sezonie do medali nie awansowali nawet do fazy półfinałów i ponieśli w klasyfikacji generalnej kolejne straty. Trzecie zawody w tym sezonie wygrał Emil Sajfutdinov, umacniając się na pozycji lidera klasyfikacji przejściowej cyklu Grand Prix.


Fatalna nawierzchnia
Zawody na torach jednodniowych w przeszłości wielokrotnie wzbudzały kontrowersje. Przez pierwsze kilka lat wiele problemów sprawiało organizatorom układanie toru w Cardiff czy Goeteborgu, gdzie kiedyś zawody trwały aż cztery godziny! W ostatnich latach wydawało się jednak, że ten problem zniknął. Nie do końca. Podczas piątkowego treningu w stolicy Walii nawierzchnia zdecydowanie odbiegała od akceptowalnej. Postanowiono więc przerwać trening i poprawić feralny tor. Udało się to dopiero w godzinach porannych w sobotę, kiedy dokończono piątkowe jazdy.


Kontuzja Woffindena
Zawody rozpoczęły się bardzo dobrze dla miejscowych kibiców. Inauguracyjny wyścig wygrał Tai Woffinden, a w kolejnych dwóch seriach przyjeżdżał dwukrotnie do mety na drugiej pozycji. W sercach brytyjskich kibiców ponownie odżyły nadzieję na zwycięstwo w Cardiff. Ostatnim, który tego dokonał był w 2007 roku Chris „Bomber” Harris. Od tego czasu ulubieniec miejscowych fanów spuścił mocno z tonu i w sobotę był tłem dla rywali. Nie uszczęśliwił ich także Woffinden, który w czternastym wyścigu zapoznał się z nawierzchnią toru tak nieszczęśliwie, że zawody zakończył ze złamanym obojczykiem i na torze już więcej się nie pojawił. Tajskiego prawdopodobnie ujrzymy w Gorzowie. Do klasyfikacji generalnej Brytyjczyk dopisał jednak tylko siedem oczek i do Sajfutdinowa traci już osiem punktów.


Co się dzieję z Gollobem i Hampelem?
Fatalnie w Cardiff zaprezentował się Tomasz Gollob. Były mistrz świata jeździł tak, jakby nie chciał zrobić sobie krzywdy. Punkty zdobywał głównie na błędach rywali, bardziej walczył z torem niż z rywalami. To już drugie zawody z rzędu, w których Gollob nie jest w stanie powalczyć o awans do półfinałów. Czyżby odpuścił już walkę o tytuł mistrza świata w tym sezonie? Podobnie jest z Hampelem, który po fantastycznym początku sezonu, kiedy był piekielnie szybki, teraz nie może się odnaleźć. W Walii stać go było zaledwie na dwa dobre wyścigi, a to za mało, by myśleć o dobrym rezultacie. Sześć punktów i jedenaste miejsce, to na pewno nie szczyt marzeń Małego. Miejsca na podium po słabych startach w Pradze i Cardiff zdecydowanie się oddaliły. Hampel w klasyfikacji generalnej jest piąty (52 pkt.), a Gollob siódmy (48 pkt.). Do trzeciego miejsca obaj tracą niewiele, ale Woffinden (61 pkt.) i Sajfutdinow (69 pkt.) już znacznie oddalili się od naszych dwóch Orłów.


Kasprzak znów uratował honor
Niemoc naszych dwóch najlepszych zawodników spowodowała, że ciężar reprezentowania naszego kraju na swoje barki wziął Krzysztof Kasprzak. Kasperowi w Cardiff nie wyszedł w zasadzie tylko jeden wyścig, kiedy przyjechał do mety na ostatniej pozycji. W rundzie zasadniczej wywalczył dziesięć punktów, wygrywając dwa wyścigi i jako jeden z najlepiej punktujących żużlowców wszedł do fazy półfinałów. Linię mety w wyścigu półfinałowym Polak minął jako drugi, za plecami Fredrika Lindgrena. Po starcie nie było jednak wesoło, bo Kasprzak był ostatni. Świetnie jednak napędził się po szerokiej, wyprzedzając Nickiego Pedersena.


Z kolei finał układał się fantastycznie dla Polaka. Kasper pewnie mknął po pierwsze w karierze zwycięstwo w zawodach cyklu Grand Prix. Na jego nieszczęście w dziurę wpadł Fredrik Lindgren i bieg został przerwany. W trzyosobowej powtórce wychowanek leszczyńskiej Unii do końca nękał atakami prowadzącego Emila Sajfutdinova, ale nie dał rady. W ostatni łuk wszedł pod Rosjanina niezwykle ostro, co skutkowało jeszcze stratą pozycji na rzecz Nielsa Kristiana Iversena.


Kasprzak występem w Cardiff potwierdził jednak, że należy do ścisłej światowej czołówki. Z taką jazdą może utrzymać się w cyklu Grand Prix, a przed nami przecież zawody w Gorzowie (15.06), gdzie Kasper czuje się znakomicie.

 

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)