Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Z ósmego na pierwsze. Hampel wygrywa w Gorzowie!

Z ósmego na pierwsze. Hampel wygrywa w Gorzowie!

Żużel | 15 czerwca 2013 22:36 | Hubert Błaszczyk
Jarosław Hampel znów na czele.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Jarosław Hampel znów na czele.

Fantastyczne ściganie obejrzeli w sobotni wieczór kibice, którzy tłumnie zgromadzili się na Stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie Wielkopolskim. Niespodziewanym zwycięzcą Grand Prix Polski lubuskim mieście okazał się Jarosław Hampel. Mały do fazy półfinałowej wszedł rzutem na taśmę. zajmując ósme miejsce po rundzie zasadniczej. Lider klasyfikacji cyklu Grand Prix, Emil Sajfutdinov odpadł w półfinale. Rosjanin zachował jednak prowadzenie.


Kolejne zwycięstwo Red Bulla
Cykl Grand Prix układa się jak do tej pory świetnie dla zawodników sponsorowanych przez napój energetyczny Red Bull. Trzy zwycięstwa odniósł Emil Sajftudinov, a dwa na swoim koncie zapisał Jarosław Hampel. Hegemonię „byczków” przerwał w Pradze tylko Tai Woffinden. Anglik w Gorzowie również wyczyniał wielkie rzeczy.


Zwycięstwa Hampela mogło jednak nie być. W dziewiętnastym biegu Mały spadł z trzeciej pozycji na drugą. Dwa punkty, dające szansę na półfinał starał się wydrzeć mu Nicki Pedersen. Duńczyk na trasie popełnił jednak błąd, który pozwolił odzyskać Hampelowi drugie miejsce. Dwudziesty bieg ułożył się po myśli naszego reprezentanta, dzięki czemu zawodnik Falubazu Zielona Góra zameldował się w półfinale z ostatniej ósmej pozycji.


Tym samym przed półfinałami nie mógł wybierać pola startowego. Hampelowi przypadło trzecie pole startowe, które paradoksalnie okazało się szczęśliwe. Przed decydującą fazą nie polano toru i w półfinałach oraz finale niosły zewnętrzne pola startowe. Pierwszy półfinał z czwartego toru wygrał Woffinden, a chwilę później to samo z trzeciego uczynił Hampel.


Przed finałem Polak postanowił nic nie zmieniać i ponownie wybrał trzecie pole startowe. Okazało się to świetnym ruchem, bo Hampel wyszedł najlepiej spod taśmy i pomknął do mety po pewne zwycięstwo. Uczynił to przy komplecie wiwatujących polskich kibiców.


Tajski oszukał medycynę
Za plecami Hampela nie było wielkiej walki. Drugi przyjechał Holder, trzeci Woffinden, a stawkę zamknął Hancock. Duży szacunek należy się Anglikowi, który do Gorzowa Wielkopolskiego przyjechał zaledwie po dwóch tygodniach leczenia złamanego obojczyka. Tajski do półfinału wszedł, dzięki wygranemu wyścigowi w ostatniej serii. Przed półfinałem, podobnie jak Hampel wybierał ostatni, a linię mety minął pierwszy. W biegu finałowym pojechał już spokojnie, dowożąc jeden punkt do mety. W drugiej fazie zawodów Tai był piekielnie szybki. Widać, że pomimo dwutygodniowej przerwy silniki od Petera Johnsa w ogóle nie straciły mocy.


Gollob odpuścił
Walkę o medale w cyklu Grand Prix już powoli odpuścił Tomasz Gollob. Trzeci słaby turniej z rzędu naszego najbardziej utytułowanego zawodnika sprawił, że Chudy w klasyfikacji generalnej zajmuje odlegle ósme miejsce. W jeździe Polaka nie widać błysku. Ewidentnie w ramach Golloba brakuje silnika odpowiedniej klasy. Były mistrz świata wydał kilkadziesiąt tysięcy euro na testy tytanu w swoich jednostkach napędowych. Okazało się to jednak totalnym nieporozumieniem, bo zawodnik Unibaxu Toruń zamiast notować coraz lepsze wyniki zaczął popadać w coraz głębszy dołek, z którego jak na razie nie może się wydostać.


Porażka zawodników Stali
Przed rozpoczęciem zawodów murowanym faworytem do końcowego zwycięstwa obok Emila Sajfutdinova był Niels Kristian Iversen. PUK w tym sezonie notuje komplet za kompletem, na gorzowskim owalu Duńczyk od dawna czuł się jak u siebie w domu. Aspiracje do zwycięstwa Iversena zdawała się potwierdzać runda zasadnicza, w której gorzowski zawodnik wywalczył jedenaście punktów. Jego piąty bieg pokazał jednak, że w motocyklach Skandynawa brakuje ewidentnie mocy. To potwierdził półfinał, w którym po starcie Iversen był trzeci. Na dystansie wyprzedził go jeszcze Krzysztof Kasprzak. Polak gdyby nie słaby start, to całkiem możliwe, że zameldowałby się w finale. Na dystansie Kasper był bardzo szybki, wyprzedzając PUK-a. Na dobranie się do Holdera i awans do wyścigu wieczoru zabrakło jednak co najmniej jednego kółka.


Po fazie półfinałowej w boksach gorzowskich zawodników zapanował więc smutek. Kasprzak długo nie mógł pogodzić się, że nie awansował do finału. Widok naszego reprezentanta płaczącego w swoim boksie był naprawdę wzruszający. Krzysztofowi w tym sezonie bardzo zależy na dobrych występach. W trzecim turnieju z rzędu zameldował się w półfinale i do ósmego Golloba traci już tylko cztery punkty.


Niewesoło było też w boksie Iversena. Duńczyk rzucał goglami i był wściekły. Złość PUK-a jednak wcale nie dziwi. Skandynaw fantastycznie jeździ w ENEA Ekstralidze, a w zawodach cyklu Grand Prix jak na razie mu nie zbytnio idzie. Przyczyna? Jak na razie niezidentyfikowana. Pewne jest, że Iversen broni nie złożył i będzie groźnym kandydatem do walki o medale.

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)