Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Drużynowy Puchar Świata na start
Maciej Janowski będzie czwartym zawodnikiem w reprezentacji Polski.
fot. Wojciech Tarchalski / Superstar.com.pl
Maciej Janowski będzie czwartym zawodnikiem w reprezentacji Polski.

Drużynowy Puchar Świata na start

Żużel | 12 lipca 2013 20:58 | Hubert Błaszczyk

Półfinałem w Częstochowie w sobotę rozpoczną się tegoroczne rozgrywki Drużynowego Pucharu Świata. Po ubiegłorocznej reformie są to najbardziej emocjonujące zawody na żużlowych torach. Na SGP Arenie oprócz Polaków wystartują reprezentacje Łotwy, Rosji i Australii. Nasi zawodnicy są zdecydowanymi faworytami, ale takimi byli też przed rokiem, kiedy ulegli walecznym rosyjskim żużlowcom.


Reforma wprowadziła emocje


W ubiegłym roku BSI postanowiło wprowadzić zmiany w Drużynowym Pucharze Świata. Pierwszy turniej na nowych zasadach rozegrano w Bydgoszczy. W zawodach wystartowało czterech, a nie jak dotychczas pięciu zawodników. W związku z tym mniej też było biegów – 20 – zamiast wcześniejszych 25.


Wszystko miało na celu wyrównanie szans mocarzy i słabszych krajów. Na tym najbardziej skorzystali Rosjanie, którzy przed rokiem sprawili dużą niespodziankę, pokonując Polaków w półfinale w Bydgoszczy, a później zdobywając brązowy medal Drużynowego Pucharu Świata.


Walka w Bydgoszczy była jednak niesamowita. Przed ostatnim wyścigiem szanse na zwycięstwo miały ekipy Rosji, Polski i Danii. Ostatni bieg, w którym pod taśmą stanęli Hancock, Jepsen Jensen, Gollob i Sajfutdinov na długo zapadł w pamięci kibiców. To jedna z tych gonitw, których nie zapomina się do końca życia. Trudno o lepszą promocję speedwaya.



Polacy największymi przegranymi


Co ciekawe, to jednak Polacy najbardziej odczuli regulaminową zmianę. Przed rokiem półfinał w Bydgoszczy zawalił Grzegorz Walasek. W barażu w Malilli nie najlepiej pojechali Piotr Protasiewicz i Maciej Janowski. Trzeba jednak pamiętać, że nasza reprezentacja była osłabiona brakiem Jarosława Hampela, który odniósł ciężką kontuzją w Kopenhadze. Efekt zawirowań kadrowych w naszej reprezentacji był jednak taki, że z barażu do finału wjechała ekipa Danii, a nie Polska.


Ostatecznie to właśnie Duńczycy, stanowiący wspaniałą mieszankę doświadczenia z młodością wygrali w Malilli. Świetnie jechali doświadczeni liderzy – Nicki Pedersen i Niels Kristian Iversen, a ważne punkty dokładali też Michael Jepsen Jensen i młodziutki Mikkel B. Jenesen.


Problemy ubiegłorocznych finalistów


W tym roku walka o końcowy triumf powinna rozegrać się pomiędzy ekipami Polski i Danii. Pozostałe drużyny mają swoje problemy. Rosjanie zmagają się z brakiem odpowiednich środków finansowych, dlatego też nie byli w stanie zapewnić swoim zawodnikom odpowiedniego przygotowania. Na reakcję swoich najlepszych żużlowców nie musieli długo czekać. Z reprezentowania Sbornej zrezygnowali wszyscy członkowie brązowej drużyny z Malilli. W Częstochowie nie zobaczymy więc Emila Sajfutdinova, braci Łagutów i Romana Povazhny’ego.


Niewesoło jest też w drużynie zazwyczaj skorych do żartów Australijczyków. Na nieco ponad tydzień przed rozpoczęciem DPŚ poważnej kontuzji doznał aktualny mistrz świata, Chris Holder. Lider Kangurów narzekał na urazy przedramienia, biodra i pięty. W tym sezonie na tor już nie wyjedzie. W obliczu kontuzji Holdera ciężar zdobywania punktów na swoje barki będą musieli wziąć Darcy Ward i Troy Batchelor. Ten drugi lubi być w centrum uwagi, także można spodziewać się dobrego występu z jego strony. Czy jednak Jason Doyle i Davey Watt będą w stanie powalczyć z Polakami?


Prawdziwy pech dopadł jednak Szwedów. Bosse Wirebrand nie będzie mógł skorzystać w King’s Lynn z Andreasa Jonssona, Fredrika Lindgrena, Petera Karlssona i Linusa Sundstroema. Cała czwórka doznała kontuzji w ostatnich tygodniach. Do kadry nie załapali się też Antonio Lindback i Magnus Zetterstorem. Ten pierwszy jest w fatalnej formie, w dodatku stwierdzono u niego ADHD u dorosłych. Nie od dziś wiadomo, że Toninho ma problemy z używkami, Wirebrand postanowił więc dodatkowo nie dołować chimerycznego zawodnika. Ciekawy jest natomiast powód absencji Zetterstroema. Zorro w terminie Drużynowego Pucharu Świata zaplanował sobie… urlop. O honor reprezentacji Trzech Koron powalczą więc Ljung, Nermark, Davidsson i Andersson. Sukcesem będzie jednak dla nich awans do barażu, co pozwoli uniknąć walki o półfinał DPŚ za rok.


Brytyjczycy czarnym koniem?


Problemy innych reprezentacji mogą wykorzystać reprezentanci Wielkiej Brytanii. Fantastycznie w tym roku prezentuje się bowiem Tai Woffinden. W kadrze rzadko zawodził też Chris Harris, który jest dość nieobliczalnym zawodnikiem, ale na swojej ziemi w King’s Lynn powinien dołożyć cenne oczka. Neil Middleditch uzupełnił zespół doświadczonym Edwardem Kennettem i Craigiem Cookiem. Ten pierwszy miał już wielokrotnie okazję reprezentować swój kraj w tego typu zawodach powinien więc udźwignąć presję. Dla młodego Cooka będzie to pierwsze tego typu doświadczenie. Postawienie na zawodnika Belle Vue Aces jest nieco ryzykownym posunięciem. Trudno oczekiwać, żeby nieopierzony żużlowiec był w stanie podjąć rywalizację z Duńczykami. W obliczu dużej szansy na sprawienie niespodzianki dziwi brak Scotta Nichollsa. Czyżby Hot Scott pokutował za chęć występu w Indywidualnych Mistrzostwach Europy? Zakulisowe rozgrywki Brytyjczyków nas nie interesują, ale tego typu zagraniami sami zmniejszają siłę ognia swojej reprezentacji.


Janowski jedyną niewiadomą


Polacy półfinał w Częstochowie powinni więc wygrać w cuglach. W tym roku trener Marek Cieślak desygnował do walki Tomasza Golloba, Jarosława Hampela, Krzysztofa Kasprzaka i Macieja Janowskiego. Kontrowersje budzi osoba tego ostatniego. Magic w tym sezonie prezentuje nierówną formę. W jednych zawodach potrafi wykręcić niemal komplet, natomiast w kolejnych zdobyć zaledwie pięć punktów. Cieślak nie chciał jednak ryzykować jazdy niedoświadczonych Dudka czy też Pawlickiego. Czas pokaże, czy trener polskiej reprezentacji ponownie miał nosa.

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)